Afera wybuchła w grudniu, kiedy belgijska policja zatrzymała wiceprzewodniczącą Parlamentu Europejskiego Evę Kaili. Śledczy podejrzewają, że eurodeputowana z Grecji dała się skorumpować władzom Kataru. Sprawą zajmują się jednak nie tylko belgijscy śledczy.
W Grecji działania podjął m.in. urząd ds. prania brudnych pieniędzy.
- „Jeśli Kaili zostanie uznana za winną w Grecji, wyrok wydany przez krajowy organ sądowy będzie najprawdopodobniej surowszy niż ten w Belgii, gdzie kary za tego rodzaju przestępstwa są łagodniejsze - od 3 do 5 lat pozbawienia wolności. W ojczystym kraju grozi jej 15 lat więzienia”
- zauważa PAP.
W aferę zamieszana jest nie tylko europosłanka z Grecji. W areszcie przebywa również były włoski europoseł Pier Antonio Panzeri. Włoska policja z kolei aresztowała jego żonę i córkę. Skierowano już wniosek o ich ekstradycję do Belgii.
Ze stanowiska ustąpiła przewodnicząca podkomisji ds. praw człowieka w PE Maria Arena po tym, jak policja w związku z aferą korupcyjną przeszukała biuro jej asystenta. Członkostwo w grupie Socjalistów i Demokratów zawiesił wiceprzewodniczący delegacji PE ds. stosunków z Półwyspem Arabskim Mark Tarabella po tym, jak śledczy przeszukali jego dom. W związku z aferą oskarżony został również szef organizacji „Nie ma pokoju bez sprawiedliwości” Niccolo Figa-Talamanca. Na wniosek belgijskich śledczych szefowa PE wszczęła procedurę uchylenia immunitetu dwóch europosłów. Oficjalnie nie ujawniono ich nazwisk, ale media donoszą, że chodzi o Włocha Andreę Cozzolino i Belga Marca Tarabellę.
