W czasie poniedziałkowego nalotu izraelskich sił na Strefę Gazy zaatakowany został konwój humanitarny. Zginęło siedmiu wolontariuszy organizacji World Central Kitchen, która niesie pomoc poszkodowanym wojną Palestyńczykom. Wśród ofiar znalazł się obywatel Polski, Damian Soból.

Skandaliczną postawą po tej tragedii wykazał się ambasador Izraela w naszym kraju Jakow Liwne, który pisał we wtorek w mediach społecznościowych o antysemityzmie. W środę swoją narrację kontynuował na antenie TVP Info. Goszcząc z kolei u Roberta Mazurka na Kanale Zero, mimo nacisków dziennikarza, nie zdobył się na to, by w imieniu swojego narodu przeprosić za zabicie Polaka. Do sprawy odniósł się prezydent Andrzej Duda stwierdzając, że „dziś pan ambasador jest największym problemem dla państwa Izrael w relacjach z Polską”. Pytany o wypowiedź głowy państwa, prezes PiS Jarosław Kaczyński przyznał wczoraj, że Liwne powinien zostać wydalony z Polski.

- „Jeśli chodzi o wypowiedzi tego pana, to rzeczywiście jest ogromnym problemem. Sądzę, że pokazanie wobec Izraela pewnego zdecydowania jest bardzo, bardzo potrzebne. Bo ta postawa, którą przyjęliśmy po roku 1989, całkowicie się nie sprawdziła w stosunkach polsko-izraelskich”

- ocenił.

- „Ewentualne wydalenie to już decyzja, która należy do naszych władz. Gdyby mnie pan zapytał, co zrobiłbym, gdybym w tej chwili był przy władzy, to tak, podjąłbym taką decyzję”

- podkreślił.

Szejna uderza w Kaczyńskiego

Dziś ambasador Izraela został wezwany do MSZ, gdzie rozmowę przeprowadził z nim wiceminister Andrzej Szejna. Na konferencji prasowej po tym spotkaniu polityk Nowej Lewicy oświadczył, że ambasador Izraela nie zostanie wydalony z Polski. Odniósł się również do wczorajszej wypowiedzi Lidera Zjednoczonej Prawicy.

- „Ale mam prośbę do Jarosława Kaczyńskiego, aby znowu nie uprawiał polityki na grobach ludzi, bo my jako dyplomacja mamy uzyskać efekt: to jest, po pierwsze, zadośćuczynienie dla rodzin ofiar i niedopuszczenie do takiego przypadku w przyszłości”

- powiedział.

Dodał, że ambasador Liwne „na początku rozmowy wyraził ubolewanie i użył słowa przepraszam” oceniając, że nie były to przeprosiny wymuszone.

Wiceszef MSZ poinformował również, że wedle zapewnień ambasadora, w Izraelu wszczęta zostanie procedura karna wobec winnych poniedziałkowego ataku na konwój.

- „Wydaje mi się, że jest nadzieja na refleksję, ale po czynach poznajemy, nie po słowach”

- powiedział o postawie izraelskiego dyplomaty.