Rewelacje ujawnione przez Jordana oznaczałyby, że Wray kłamał składając poprzednio w Kongresie zeznania co do skali inwigilacji tradycjonalistów. Według szefa „FBI notatka służbowa opisująca tradycyjnych katolików jako potencjalnych terrorystów wewnętrznych była wykorzystana tylko w jednym miejscu: w Richmond” – pisze Stephen Kokx z „Life Site News”. Tymczasem republikański kongresman twierdzi na podstawie dokumentów, że terenowe biuro FBI w Richmond razem z dwoma innymi biurami w kraju koordynowało działania szpiegujące tradycjonalistów.

Nowo pozyskane przez Jordana dokumenty wskazują m.in. na współpracę Richmond z biurami FBI w Portland i w Los Angeles, jeśli chodzi o „ocenę tradycyjnych katolików jako potencjalnych terrorystów wewnętrznych”. Jest też w nich mowa o szpiegowaniu ponad rok przez tajnego agenta osoby, która „uczęszczała do powiązanego z FSSPX kościoła w Kalifornii”.

Sprawa inwigilacji katolików wybuchła jeszcze w lutym tego roku, kiedy do opinii publicznej wyciekł 8-stronnicowy dokument FBI. Autorem przecieku był Kyle Seraphin, były agent FBI. Jordan zwrócił się 25 lipca do agencji o przekazanie wersji tego dokumentu, który byłby „mniej ocenzurowany”. I tę właśnie wersję zaprezentował publicznie.

Według Jordana te nowe informacje sugerują, że FBI wykorzystywała w stopniu większym niż „początkowo podejrzewano” swoje kompetencje po to, by naruszać prawa obywateli wynikające z pierwszej poprawki do Konstytucji, która chroni wolność religii, prasy, słowa, petycji i zgromadzeń. Co więcej wskazują one także na „nieścisłości” w poprzednich zeznaniach szefa FBI i podważają ich „kompletność i prawdziwość”.

Jordan w związku z tym domaga się od Wray’a dostarczenia do 22 sierpnia całej dokumentacji dotyczącej tej sprawy, a także „wyjaśnienia natury i zakresu oceny przez FBI tradycyjnych katolików jako potencjalnych krajowych terrorystów”.