Według relacji Mariusza Borowskiego, jednego z liderów związku rolników "Orka", sytuacja zaostrzyła się, gdy jeden z ratowników zarejestrował niepokojące wyniki poziomu cukru u jednego z protestujących. "Ten pomiar, który był drugi, wyższy, pan ratownik wpisał w listę, być może trzeba było wykonać jeszcze trzeci i wyciągnąć średnią z trzech pomiarów" - stwierdził Borowski.

Protestujący rolnicy zareagowali zdecydowanie, odmawiając dalszych badań. "Powiedzieliśmy, że przepraszamy bardzo, ale my wszystkich żywimy bez względu na opcję polityczną, bez względu na to, czy jesteś medykiem, czy górnikiem. Rolnik żywi wszystkich obywateli w Polsce. Dlatego podziękowaliśmy ratownikom, powiedzieliśmy, że odmawiamy tego badania dzisiaj" - relacjonował Borowski.

Sytuacja ta pokazuje rosnące napięcie wśród protestujących, których stan zdrowia z każdym dniem się pogarsza. Według Jarosława Zaremby, również z "Orki", rolnicy są "coraz słabsi, samopoczucie spada przez niespożywanie pokarmów".

Rolnicy wciąż jednak wierzą, że uda im się doprowadzić do spotkania z premierem Donaldem Tuskiem, przed którym mają nadzieję przedstawić swoje postulaty. "Liczymy na tę rozmowę, na te parę minut. Myślę, że pan premier nic nie straci, jeśli się z nami spotka" - przekonywał Borowski.

Protest przeciwko Zielonemu Ładowi rozpoczął się 9 maja, kiedy do Sejmu weszła grupa 11 rolników, domagając się dialogu z rządem. W ciągu minionego tygodnia dwóch protestujących musiało opuścić Sejm z powodów zdrowotnych, a protest cały czas kontynuuje czterech rolników.

Napięcia wokół tego protestu odzwierciedlają zdecydowany sprzeciw polskiego społeczeństwa dotyczący polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Determinacja rolników, by bronić interesu bezpieczeństwa żywnościowego naszego kraju, staje się coraz bardziej widoczna, nawet jeśli ich postulaty nie całkowicie nie znajdują zrozumienia wśród rządzącej koalicji 13 grudnia pod wodzą Donalda Tuska.