Nowe przepisy stanowią, że pijani kierowcy musieliby się liczyć z konfiskatą ich auta lub równowartości samochodu. Już teraz jednak resort Adama Bodnara podkreśla, że czekają nas zmiany. Wiceminister Arkadiusz Myrcha w rozmowie na antenie Radia Zet stwierdził, że prawo to będzie martwe, ponieważ brakuje aktów wykonawczych. Kierownictwo resortu zaproponowało rezygnację z przepisu dotyczącego obligatoryjnego przepadku auta prowadzonego przez sprawcę na rzecz jego fakultatywności - podaje PAP. Wprowadzona miałaby zostać także przesłanka orzeczenia nawiązki na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej.
Jak przypominają media, obecnie w przypadku stwierdzenia we krwi kierowcy co najmniej 1,5 promila alkoholu przepadek samochodu nastąpi bez względu na to, czy ten doprowadził do wypadku. Jeśli stwierdzono powyżej jednego promila, a kierowca spowoduje wypadek, również nastąpi konfiskata auta. Sąd może, lecz nie musi orzec o przepadku pojazdu jeśli kierowca miał we krwi powyżej 0,5 – do 1 promila alkoholu. W przypadku recydywy sąd może skonfiskować auto bez względu na stężenie alkoholu w organizmie.
