- Jeżeli nie ma się racji, tylko chce się niszczyć, to trzeba się zastanowić, do jakiej cywilizacji zmierzamy. Właśnie o tym między innymi piszę w podręczniku – mamy do czynienia z wojną kulturową. Z jednej strony są pewne argumenty natury moralnej, a z drugiej jest nienawiść i chęć niszczenia przeciwnika – mówił dalej autor.

Jednak jeden z przeciwników prawdy historycznej, których sam prof. Roszkowski określa jako „relatywistów histerycznych” wpadł na pomysł, żeby do tego podręcznika… strzelać.

Niestety się stało naprawdę.

Komentarz? Chyba zbędny.