„Newsweek” opublikował w październiku artykuł, którego autor, powołując się na zeznania Marcina W. przekonywał, że kompromitujące polityków Platformy Obywatelskiej nagrania zarejestrowane w restauracji Sowa i Przyjaciele mogły zostać sprzedane rosyjskim służbom. Sprawę podchwyciła Platforma Obywatelska, której politycy – powołując się na zeznania W. – zaczęli przekonywać, iż Prawo i Sprawiedliwość mogło mieć związek z aferą taśmową. Zeznania W. miałyby być też dowodem na współpracę obecnie rządzącej w Polsce partii z rosyjskimi służbami i uzależnienie Polski od rosyjskiego węgla. Na specjalnej konferencji prasowej wystąpił Donald Tusk, który przekonując, że W. jest „jednym z kluczowych świadków” żądał powołania sejmowej komisji śledczej w tej sprawie. W reakcji na żądania przewodniczącego PO prokurator generalny Zbigniew Ziobro zdecydował o upublicznieniu zeznań W., w których poza wątkiem dot. rzekomej sprzedaży taśm Rosjanom pojawiły się też wątki związane z korupcją, do której miało dochodzić w rządzie PO-PSL.
Kolejnym krokiem Platformy Obywatelskiej było skierowanie wniosku o powołanie komisji śledczej ws. afery taśmowej. Rządzący wskazują jednak, że do tej pory w Polsce sejmowe komisje śledcze nie odnosiły pożądanych rezultatów. Zamiast tego PiS zaproponowało powołanie komisji weryfikacyjnej wzorowanej na tej, która z sukcesem badała reprywatyzację warszawskich nieruchomości.
- „Jestem za powołaniem komisji weryfikacyjnej do zbadania wszystkich potencjalnych działań służących uzależnieniu Polski od Rosji. W ciągu najbliższych dwóch tygodni zostanie przygotowana ustawa dotycząca tej kwestii”
- oświadczył dziś premier Mateusz Morawiecki.
- „Warto to wszystko bardzo dokładnie zbadać. Warto, żeby powstała szeroko zakrojona komisja weryfikacyjna, która będzie badała bez żadnego znieczulenia wszystkie ewentualne działania polityków polskich na rzecz Rosji, którzy pchali nas w te niedźwiedzie łapy Kremla, uzależniając od gazu, ropy, gospodarki rosyjskiej”
- podkreślił.
