Sejm wybrał dziś skład komisji śledczej mającej zbadać prawidłowość wykorzystywania systemu Pegasus. Goszcząc na antenie Telewizji Republika skomentował go poseł Marcin Przydacz.
- „Ja tę komisję nazywam komisją ośmiu gwiazdek. To nie jest komisja ds. Pegasusa, a komisja ośmiu gwiazdek”
- powiedział polityk.
- „Dzisiaj tę komisję otworzyła wicemarszałek Niedziela, która znana jest z tego, że piecze ciasteczka z ośmioma gwiazdkami... W jej skład wchodzi pan poseł Zembaczyński, który przykleja na samochodzie osiem gwiazdek i mówi, że to hasło to jego program polityczny. Jest pan Bosacki, który, jak media wskazywały, był jednym z redaktorów Soku z buraka, czyli największego, obrzydliwego ścieku internetowego”
- zauważył.
- „I jest trzech posłów, którzy kiedyś byli w PiS lub byli koalicjantami PiS, ale z różnych powodów znaleźli się poza tą partią, więc jest pewnego rodzaju ryzyko, że mogą mieć negatywny resentyment w stosunku do głównej partii dzisiaj opozycyjnej”
- dodał.
Parlamentarzysta wyraził obawę, że „ta komisja badać niczego nie będzie”.
- „Będzie za to realizowany spektakl medialny i to się będzie działo przede wszystkim przed kamerami, a cała reszta tych informacji niejawnych, jakichś szczegółów operacyjnych... - nie sądzę by ci państwo mieli też w ogóle jakąś głębszą zdolność kognitywną do poznawania tego typu szczegółów”
- stwierdził.
