W ub. poniedziałek na konferencji prasowej w Mińsku wystąpił były już sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie Tomasz Szmydt, który poinformował o zamiarze ubiegania o azyl u reżimu Aleksandra Łukaszenki. Tę niezwykle groźną dla polskiego bezpieczeństwa sytuację do uderzenia w opozycję spróbował wykorzystać premier Donald Tusk. Zwołując posiedzenie Kolegium ds. Służb Specjalnych, szef rządu stwierdził, że konieczna jest rozmowa na temat „domniemanych wpływów rosyjskich i białoruskich w polskim aparacie władzy w poprzednich latach”. Na jego wpis odpowiedział dzień później były szef MSWiA oraz były koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński.

- „Panie Tusk. W Pana rządzie jest minister pozostający od lat w zainteresowaniu operacyjnym polskiego kontrwywiadu z powodu podejrzanych  kontaktów z Rosjanami. Czy ta sprawa była omawiana na dzisiejszym posiedzeniu Kolegium ds. służb specjalnych?”

- zapytał polityk PiS.

Premier na ten wpis nie odpowiedział, ale wrócił dziś do niego na antenie TV Republika red. Cezary Gmyz.

- „Myślę, że tym wzmiankowanym rolnikiem jest właśnie Michał Kołodziejczak i te spotkania dla Donalda Tuska mogą być miłym wspomnieniem z przeszłości, bo przypomnijmy, że Kołodziejczak to ten człowiek, który - można powiedzieć - opowiadał się za resetem. Mówił o tym, że pokazaliśmy środkowy palec Stanom Zjednoczonym i jednocześnie wrzeszczał pod adresem rządu PiS: poróżniliście nas z Rosją

- powiedział dziennikarz.

- „Mam takie podejrzenie, ponieważ 8 maja Mariusz Kamiński, popełnił taki wpis na Twitterze, że jeden z ministrów rządu Donalda Tuska znajdował się w zainteresowaniu kontrwywiadu, nawiązując tu do ucieczki sędziego Szmydta. Mam tu przekonanie graniczące z pewnością, że tym ministrem był właśnie Michał Kołodziejczak, który jak wiadomo, był jednoznaczny prorosyjski i pewnie nadal prorosyjski zostaje, bo nie słyszeliśmy, żeby odcinał się od tych swoich wypowiedzi, kiedy stał na czele Agrounii, organizacji o profilu jednoznacznie prorosyjskim”

- dodał.

Podkreślił, że jest to jego przekonanie.

- „Mam przekonanie, graniczące z pewnością, nie jest to 100-procentowe przekonanie. Tusk powinien po tym wpisie poprosić Kamińskiego, ABW czy SKW, bo to są dwie służby zajmujące się zwalczaniem ruskiej agentury, o informację, na temat którego ministra wypowiadał się Mariusz Kamiński”

- zaznaczył.

Gmyz przypomniał też o informacjach, wedle których Kołodziejczak „miał bywać w rosyjskiej ambasadzie”.