Na antenie Radia ZET lider AgroUnii przekazał, że osobiście zgłosił się do ABW, aby agencja sprawdziła czy jest on rosyjskim agentem, aby „raz na zawsze odciąć się od spekulacji, które nie są prawdziwe”.
Prowadzący Bogdan Romanowski zapytał Kołodziejczyka o jego „występy w rosyjskiej telewizji”.
– Jak robiliśmy protesty, przyjeżdżały różne media, wszystkie wchodziły, robiły zdjęcia, podchodziły, zadawały pytania. Proszę takich rzeczy nie powielać, że Kołodziejczak występował w jakiejś tam telewizji – odpowiedział lider AgroUnii
– Jeżeli te media przyjeżdżały do Polski, były wpuszczone, przychodziły na protest, to ok… Ale też skończmy właśnie z tym mówieniem o jakiejś tam rosyjskości – mówił.
Jak powiedział dalej Kołodziejczak, październiku osobiście zgłosił się do „odpowiednich instytucji w Polsce”, które poinformował, że „dziennikarze telewizji publicznej ciągle osądzają go o jakieś powiązania z Rosją”.
Zaproponował służbom, żeby podsłuchiwały jego telefon i „wszystko” sprawdzały. Jak następnie sprecyzował, zgłosił się do ABW.
– Pojechałem na przesłuchanie, moi współpracownicy… Powiedziałem: przesłuchujcie wszystkich, kogo chcecie, sprawdzajcie wszystko… – mówił Kołodziejczak, dodając że „działa na rzecz dobra Polski”.
– ABW przeprowadziło całe postępowanie, cały proces, po którym dali jasny sygnał, że nie mogą mi tego dać na papierze, nie powiedzieli dlaczego, ale powiedzieli: „panie Michale, jest wszystko w porządku” – powiedział lider AgroUnii.
– Mnie bardziej zależało, żeby dać publiczną informację w tym kierunku. Mam już tego dość, bo jak się w Polsce chce kogoś zniszczyć, to się właśnie go osądza o takie rzeczy – podsumował.
