„W Syrii jest bałagan, ale nie jest ona naszym przyjacielem i Stany Zjednoczone nie powinny mieć z tym nic wspólnego. To nie nasza walka. Niech się ona toczy. Nie angażujmy się!” – napisał Trump na platformie X.

Rosja tradycyjnie od wielu lat wspiera rządzący w Syrii reżim Baszara al-Assada. Podobnie ciepłe były stosunki między Rosją (i wcześniej ZSRR), a rządzącym Syrią generał Hafizem al-Assadem – ojcem obecnego prezydenta.

Zdaniem Trumpa Rosja ze względu na wojnę na Ukrainie nie będzie w stanie znacząco wesprzeć upadającego reżimu al-Assada.

„Wydaje się, że nie da rady powstrzymać tego marszu” – tak Trump ocenia szanse Rosji na powstrzymanie prących naprzód syryjskich rebeliantów.

Tym niemniej zdaniem amerykańskiego prezydenta-elekta, Rosja może odnieść korzyści z tego, że zostanie z Syrii wyparta.

„(…) w Syrii nigdy nie było większych korzyści dla Rosji” – uważa Trump.

Miliarder sprzeciwia się ponadto obecność w Syrii żołnierzy amerykańskich, którzy wspierają tam Kurdów – sojuszników USA.

Bojownicy z HTS i SNA w ostatnich dniach podejmują szereg brawurowych akcji przeciwko siłom rządowym, które znajdują się w całkowitej rozsypce – żołnierze wierni al-Assadowi uciekają przed rebeliantami, porzucając mnóstwo sprzętu wojskowego.

Prawdopodobnie antyrządowym bojownikom udało się dotrzeć do Damaszku, skąd uciekać mają siły rządowe. Według jednej z hipotez, Baszar al-Assad mógł już opuścić kraj.