W swoim wystąpieniu Tusk odniósł się do niedawnego głosowania, w którym Koalicja Obywatelska i jej sojusznicy przegrali próbę wprowadzenia aborcji na życzenie do 12 tygodnia ciąży. Głosami przeciwko tej propozycji opowiedzieli się posłowie Prawa i Sprawiedliwości, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Konfederacji.

„Do końca tej kadencji nie będzie większości w Sejmie, która poparłaby legalną aborcję w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie możemy się oszukiwać” – powiedział Tusk. Mimo tego, premier zapowiedział, że w ramach istniejącego prawa podejmie wszelkie działania, aby zwiększyć dostępność do aborcji i „zmniejszyć cierpienie kobiet”, które decydują się na ten krok. Tusk zaznaczył, że zamierza także chronić osoby pomagające w aborcji przed ściganiem przez organy państwowe.

Premier przyznał, że choć nie wyklucza prób przekonania PSL do poparcia łagodniejszych zmian, nie zamierza proponować referendum w sprawie legalizacji aborcji. Zaznaczył, że wiele środowisk kobiecych, zwłaszcza te związane z ruchem Strajku Kobiet, sprzeciwia się idei referendum, uznając prawa do aborcji za „fundamentalne” i „niepodlegające głosowaniu”. W związku z tym, Tusk podkreślił, że nie będzie forsować tego pomysłu wbrew woli tych grup – innymi słowy, jest świadomy ogromnego sprzeciwu społecznego w tej kwestii i panicznie boi się publicznej kompromitacji w tej kwestii.