Zdarzenie opisała Wirtualna Polska. Były już wiceszef resortu sprawiedliwości pojechał na wakacje do Słowenii służbową limuzyną i „dwukrotnie zatankował pojazd, płacąc służbową kartą”. Samochód i karta były własnością Polskiego Ośrodka Rozwoju Technologii, w którym polityk Lewicy pracował przed objęciem funkcji w rządzie.
- „Nie miałem wiedzy, że nie mogę tak uczynić”
- oświadczył informując, że zwrócił środki wydane na paliwo.
Ciążyński przeprosił „za zaistniałą sytuację” oraz podał się do dymisji.
Teraz o swoich działaniach poinformowała Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu, która wszczęła postępowanie sprawdzające „dotyczące przekroczenia uprawnień, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej”.
