Kontrowersyjny polityk nie tylko może zapomnieć o dalszym spektakularnym chrapaniu w poselskich ławach, ale wyprzedziło go nawet aż dwoje kandydatów Konfederacji z tego samego okręgu.

Korwin w zamyśle władz Konfederacji miał być lokomotywą wyborczą tej formacji w dość prestiżowym podwarszawskim okręgu.

Tymczasem słynący z delikatnie mówiąc kontrowersyjnych wypowiedzi poseł otrzymał w niedzielę zaledwie 5 114 głosów.

Janusz Korwin-Mikke musi więc teraz przetrawić własne rozstanie z poselskimi apanażami, lecz również pogodzić się z faktem, że jako „jedynka” na liście Konfederacji został wyprzedzony z dalszych, mniej eksponowanych miejsc nie tyko przez Karinę Bosak, która uzyskała ponad dwukrotnie wyższe poparcie od Korwina, ale również przez Jacka Wilka.