Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski towarzyszył wczoraj Prezydentowi RP Andrzejowi Dudzie w czasie nabożeństwa w intencji pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów Polaków i przedstawicieli innych narodowości na Kresach. Ukraiński przywódca opublikował też na telegramie wpis, w którym wskazał na pamięć o ofiarach tego ludobójstwa.
- „Razem oddajemy hołd wszystkim niewinnym ofiarom Wołynia; pamięć nas łączy, razem jesteśmy silniejsi”
- napisał.
Portal wPolityce.pl zapytał wiceministra spraw zagranicznych Arkadiusza Mularczyka, czy po tych wydarzeniach można mówić o przełomie w sprawie postrzegania przez ukraińskie władze ludobójstwa na Wołyniu. W odpowiedzi polityk stwierdził, że właściwiej jest mówić o „bardzo ważnym sygnale w relacjach polsko-ukraińskich, które warto widzieć także w kontekście pomocy udzielanej przez Polskę walczącej z rosyjską agresją Ukrainie”.
W ocenie wiceszefa MSZ, „powolny efekt” zaczyna przynosić domaganie się przez Polskę działań w sprawie tego ludobójstwa od władz Ukrainy.
- „Msza św. i słowa, które padły, są sygnałem, który poszedł na Ukrainę, poszedł w świat. On przypomni opinii międzynarodowej czym była zbrodnia wołyńska, jakie było jej tło, geneza i to, że do dzisiaj ta sprawa jest w relacjach polsko-ukraińskich nierozstrzygnięta”
- ocenił.
Podkreślił, że Polska oczekuje przede wszystkim przeprowadzenia ekshumacji i upamiętnienia ofiar.
- „Myślę - obserwując wywołane tymi rocznicowymi obchodami dyskusje i komunikaty, które szły na Ukrainę, w świat - że to spotkanie prezydentów w Łucku jest naprawdę ważne także jako przełamywanie na Ukrainie tematów tabu. Rzeź wołyńskie jest jednym z takich tematów. Być może ten ważny, pierwszy krok będzie także krokiem w kierunku pewnej rewizji na Ukrainie oceny działań UPA i OUN, tego, co działo się w okresie wojennym na Wołyniu - do jak potwornych zbrodni dopuściły się te organizacje”
- powiedział rozmówca wPolityce.pl.
