Ataki miały miejsce tuż przed kolejną rundą rozmów pokojowych w Abu Zabi, którą Ukraina i Rosja mają prowadzić z udziałem mediatorów, w tym Stanów Zjednoczonych. Rosyjskie uderzenia zbiegają się z doniesieniami, że poprzednia, krótkotrwała przerwa w ostrzałach energetycznych, o którą apelował były prezydent USA Donald Trump, dobiegła końca, a strony konfliktu nie zgadzają się co do zakresu jej trwania.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ocenił ataki jako celowe uderzenie w cywilną infrastrukturę w najtrudniejszych dniach zimy. „Rosja wybiera terror i eskalację – wykorzystuje nasze najzimniejsze dni, by zadawać ciosy ludziom, ich domom i ich podstawowym potrzebom” – napisał na jednym z portali społecznościowych. W Kijowie, gdzie temperatury sięgają nawet poniżej –20 °C, ponad 1 170 budynków mieszkalnych pozostało bez ogrzewania, a służby energetyczne walczą z uszkodzeniami sieci.

Mer Kijowa Witalij Kliczko przekazał, że w wyniku ostrzału ucierpiały również obiekty cywilne, w tym placówka przedszkolna i stacja benzynowa, a kilku mieszkańców doznało obrażeń. W regionie odeskim, według relacji władz, ponad 50 000 mieszkańców zostało pozbawionych prądu, a uszkodzenia dotknęły magazyny i infrastrukturę krytyczną, która obecnie działa dzięki zapasowym agregatom.

Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha ocenił, że agresywne działania Kremla mają nie tylko wymiar militarny, ale także psychologiczny i humanitarny, dążąc do osłabienia morale ludności cywilnej i nacisku na władze w Kijowie. Wezwał partnerów międzynarodowych do zwiększenia wsparcia obrony powietrznej i odporności energetycznej, podkreślając jednocześnie, że bez takiej pomocy trudno będzie zatrzymać cykl ataków.