Według niego Rosja już zwerbowała i szkoli żołnierzy, którzy ewentualnie będą brać udział w zmasowanych atakach piechoty. Podoliak nazwał to jednym z kilku możliwych zagrożeń, przed którymi Ukraina może stanąć w miesiącach zimowych.
„Przywództwo polityczne Rosji wyraźnie odmawia uznania taktycznych porażek, które już miały miejsce i trzyma się wszelkich, nawet najbardziej iluzorycznych, szans na zmianę sytuacji na swoją korzyść” - powiedział Mychajło Podolak, doradca szefa Biura Prezydenta Ukrainy.
Jednocześnie doradca szefa Biura Zełenskiego dodał, że Ukraina jest gotowa do odparcia nowej fali rosyjskiej agresji.
Wcześniej prezydent Zełenski w wywiadzie dla francuskich kanałów telewizyjnych TF1 i LCI powiedział, że w najbliższych miesiącach Rosja będzie chciała przeprowadzić nowy, zakrojony na szeroką skalę atak na Ukrainę.
„Zdajemy sobie sprawę, że będą chcieli tego, odwetowego kroku. Ciągle chcą okupować nasze państwo. Myślę, że jeszcze nie zrezygnowali z takich zamiarów” - stwierdził Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy.
Z kolei naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Wałerij Załużny w wywiadzie dla The Economist ostrzegł, że Rosja przygotowuje około 200 tysięcy nowych żołnierzy, którzy ponownie pójdą na Kijów, jednak te głupie próby nie przyniosą Rosjanom pożądanego rezultatu.
„Rosyjska mobilizacja zadziałała. To nieprawda, że ich problemy są tak straszne, że ci ludzie nie będą walczyć. Będą walczyć. Car rozkazuje im iść do walki, a oni prą do walki. Badałem historię dwóch wojen czeczeńskich – wszystko było dokładnie tak samo. Mogą nie być tak dobrze wyposażeni, ale nadal stanowią dla nas problem. Według naszych szacunków mają rezerwę 1,2 – 1,5 mln osób… Rosjanie szkolą około 200 tys. nowych żołnierzy. Nie mam wątpliwości, że znowu pójdą na Kijów […] To będzie marne, a potencjał bojowy będzie bardzo, bardzo niski, nawet jeśli zwerbuje do armii kolejny milion ludzi do rzucania trupami, tak jak zrobił to Żukow (sowiecki dowódca wojskowy podczas II wojny światowej), to i tak nie przyniesie pożądanego rezultatu” - zauważył Wałerij Załużny, Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy.
Generał Załużny nie ma wątpliwości, że Ukraina pokona w tej wojnie Rosję, jednak do tego potrzebuje zaopatrzenia w odpowiednią broń i amunicję.
„Wiem, że mogę pokonać tego wroga. Ale potrzebuję zasobów. Konkretnie potrzebuję 300 czołgów, 600-700 bojowych wozów piechoty i 500 haubic. Myślę, że wówczas całkowicie realne byłoby osiągnięcie (na polu walki) granic z 23 lutego (sprzed rosyjskiej inwazji w 2022 roku – red,). Nie mogę tego jednak osiągnąć dwiema brygadami”
– podkreślił generał Załużny w wywiadzie udzielonym The Economist.
Przypomnijmy, naczelny dowódca sił zbrojnych Ukrainy dał jasno do zrozumienia, że ilość rosyjskiego mięsa armatniego nie wpłynie na przebieg wojny. Reagując na ogłoszenie mobilizacji w Rosji, generał Załużny oświadczył: „Zniszczymy każdego, kto przybędzie na naszą ziemię z bronią w ręku – czy to dobrowolnie, czy poprzez mobilizację”.
