Udzielając wywiadu dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, niemiecki europoseł, który zastąpił Donalda Tuska na stanowisku szefa Europejskiej Partii Ludowej oświadczył, że jego ugrupowanie buduje „zaporę ogniową przeciwko PiS”.

- „Opowiadamy się za kursem, który wyklucza radykałów. AfD, Le Pen, to nasi polityczni wrogowie. Sformułowałem trzy warunki jakiejkolwiek współpracy: proeuropejskość, proukraińskość, praworządność. W ten sposób budujemy zaporę ogniową przeciwko PiS. Jesteśmy jedyną siłą, która może zastąpić PiS w Polsce i poprowadzić ten kraj z powrotem do Europy”

- powiedział.

O tę skandaliczną wypowiedź był dziś pytany na antenie Radia ZET Marcin Kierwiński, który najwyraźniej uznał, że najlepszą obroną jest atak.

- „Widzę te starania PiS-u do manipulowania tą wypowiedzią i do kłamstwa wokół tej wypowiedzi, ale przecież kontekst tej wypowiedzi jest jasny: w Europe mamy do czynienia z frakcją agentów Putina”

- próbował przekonywać parlamentarzysta PO.

Następnie stwierdził, że „PiS ma bardzo dziwnych przyjaciół w Europie”.

- „Oni albo mają fobie, z których się nie wyleczą i to trzeba iść do dobrego psychiatry, albo po prostu bezczelnie kłamią, nie wiem, która z tych opcji jest gorsza dla Polski”

- dodał.