Przez kilka ostatnich dni politycy Platformy Obywatelskiej uwiarygodniali zeznania byłego wspólnika Marka Falenty (skazanego za nielegalne podsłuchiwanie polityków) Marcina W., które miały wskazywać na udział rosyjskich służb w tzw. aferze taśmowej. „Jeden z kluczowych świadków, który zyskał status małego świadka koronnego” – mówił o nim Donald Tusk. Prokurator Generalny zdecydował więc o upublicznieniu jego zeznań. Okazało się, że Marcin W. przekonywał śledczych, iż przekazał Michałowi Tuskowi w reklamówce 600 tys. euro dla Platformy Obywatelskiej.
Na zeznania te uwagę chcieli zwrócić przedstawiciele stowarzyszenia Dla Polski. Młodzi działacze próbowali wręczyć politykom Platformy Obywatelskiej torbę, mającą symbolizować tę, w której wedle Marcina W., przed laty łapówkę przyjął syn ówczesnego premiera.
- „Puknijcie się w głowę”
- zwrócił się do działaczy zdenerwowany Marcin Kierwiński, sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej.
Oto podejście partii przedstawiającej się jako „otwarta” i „demokratyczna”. W rzeczywistości najwyraźniej panuje w niej „moralność Kalego” opisana przez Sienkiewicza słowami: „Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy (...) to jest zły uczynek (...). Dobry, to jak Kali zabrać komu krowy.”. Wszak, kiedy to działacze totalnej opozycji, w znacznie bardziej agresywny sposób zaczepiają polityków PiS, politycy PO nie widzą problemu.
Zobaczcie jak niektórzy politycy Platformy Obywatelskiej nerwowo reagują na reklamówkę z biedronki 😅. Ciekawe dlaczego? 😉 W tym ciekawym eksperymencie towarzyszył nam Donald Tusk. ZOBACZCIE SAMI!@dlapolski_org 🇵🇱💪 pic.twitter.com/sYrgXscLdU
— Grzegorz Izbicki 🇵🇱 (@g_izbicki) October 20, 2022
