- Krok po kroku sytuacja się normalizuje. Ustabilizowaliśmy rynki finansowe, system bankowy i powiązania handlowe. Potem wpompowaliśmy gotówkę w rynek, tak aby firmy mogły utrzymać zatrudnienie. Nie spełniły się te wszystkie czarne prognozy dla naszej gospodarki, które usłyszeliśmy wiosną. I jest oczywiste, skąd brały się takie przewidywania na przykład o tym, że za dolara trzeba będzie zapłacić 200 rubli. Była to wojenna propaganda informacyjna - mówił Władimir Putin w trakcie Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Sankt Petersburgu.
W Forum, za wyjątkiem gospodarza, udział biorą przyjazne Rosji państwa dawnego ZSRR.
Podobnie optymistyczne prognozy dla rosyjskiej gospodarki wygłosił minister rozwoju gospodarczego Maksim Reszetnikow. Reszetnikow poinformował, że spadek PKB będzie znacznie płytszy niż prognozowany i wyniesie około 5 proc. W kwietniu prognozy mówiły o spadku o 7,8 proc. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego spadek miał sięgnąć nawet 10 proc.
Prognozy Germana Grefa, prezesa Sbierbanku - największego banku w Rosji, są znacznie mniej optymistyczne. Jego zdaniem nałożone sankcje, zerwanie łańcuchów dostaw wywoła taką zapaść, że powrót do stanu z 2021 roku zajmie całą dekadę. Według Sbierbanku, sankcje dotknęły 56 proc. rosyjskiego eksportu i 51 proc. importu.
- Dzisiaj z tego powodu poważnie zagrożone jest 15 proc. rosyjskiego PKB - powiedział Gref na tym samym Forum, na którym Putin wygłaszał optymistyczne prognozy.
Zgodnie z jego informacjami, transport cargo zmniejszył się aż sześciokrotnie, ponieważ praktycznie zatrzymano transport morski i lotniczy, zaś europejskie porty nie przyjmują rosyjskich statków. Gref zaznaczył, że Rosji bardzo pomagają wysokie ceny surowców energetycznych i powolna dywersyfikacja źródeł energii w Europie.
Przyznał jednak, że surowce sprzedawane Indiom i krajom azjatyckim mają znacznie mniejszą cenę niż ceny na rynku europejskim.
