Przy okazji Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa premier Armenii Nikol Paszynian spotkał się w sobotę z prezydentem Azerbejdżanu Ilhamem Alijewem w obecności sekretarza stanu USA Antonego Blinkena.

W trakcie spotkania omówiony został proces finalizacji traktatu pokojowego między Armenią a Azerbejdżanem. Kluczowym tematem rozmów były także: odblokowanie szlaków transportowych w regionie, delimitacja i demarkacja granic.

- Same strony ponownie skoncentrowały się na procesie pokojowym, w tym poprzez bezpośrednie rozmowy, a także z UE i nami. Stany Zjednoczone są zobowiązane do zrobienia wszystkiego, co w naszej mocy, aby wesprzeć te wysiłki, czy to bezpośrednio z naszymi przyjaciółmi, czy to w formacie trójstronnym, takim jak ten, czy z innymi partnerami międzynarodowymi – podkreślił amerykański dyplomata.

Tak znaczne osłabienie pozycji Rosji na arenie międzynarodowej wynika z porażek Rosji w w jej agresji na Ukrainę oraz z samego faktu zaatakowania bez żadnych sprowokowanych incydentów na suwerenny kraj. Wiele państw na świecie zwyczajnie odwraca się od Rosji.

- Najodważniej w tym zakresie poczyna sobie Kazachstan, który nie chciał uznać samozwańczych separatystycznych prorosyjskich "republik" proklamowanych na terenach okupowanych na Ukrainie, co wiązało się np. z zatrzymaniem transportu kazachskiej ropy przez Rosję. Kazachstan rezygnuje również z używania cyrylicy na rzecz alfabetu łacińskiego – podaje portal tysol.pl.

Kolejnym elementem utraty pozycji Moskwy w Azji oraz wśród samych byłych republik Związku Radzieckiego było spotkanie w jednym z kirgiskich kurortów przywódców wszystkich pięciu republik Azji Środkowej: Kazachstanu, Kirgistanu, Uzbekistanu, Turkmenistanu i Tadżykistanu, ale bez obecności przedstawiciela Kremla.

Co więcej, poza Białorusią, Putinowi nie udało się ani przekonać ani zmusić żadnego innego kraju postradzieckiego do współudziału w wojnie przeciwko Ukrainie.

Jeśli chodzi o Armenię i Azerbejdżan dotychczasowym rozjemcą pomiędzy tymi krajami była Rosja. To pierwszy taki przypadek, kiedy w sporze o Górski Karabach zwrócono się do Stanów Zjednoczonych. Wszystko więc wskazuje na to, że rosyjska "architektura bezpieczeństwa" właśnie przechodzi do historii.