Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN zajęła się wczoraj sprawą sędziego Igora Tuleyi. Nie zgodziła się na przymusowe doprowadzenie go do prokuratury stwierdzając, że „sędzia nie popełnił żadnego przestępstwa”.
- „Uznajemy i stwierdzamy, że sędzia Igor Tuleya nie popełnił żadnego przestępstwa, kiedy dnia 18 grudnia 2017 r. zdecydował o jawnym prowadzeniu posiedzenia i dopuszczeniu do niego mediów. Sędzia działał w granicach i na podstawie prawa. Nie może być mowy, że w tej sprawie zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia czynu zabronionego”
- uzasadniała sędzia Małgorzata Wąsek-Wiaderek.
W związku z tym rozstrzygnięciem Izba Odpowiedzialności Zawodowej zdecydowała o uchyleniu decyzji Izby Dyscyplinarnej ws. zawieszenia sędziego Tuleyi oraz wskazała na możliwość wznowienia jego postępowania immunitetowego.
Dziś sędzia Tuleya stawił się w Sądzie Okręgowym w Warszawie, w którym pracuje, a jego wizyta miała formę pewnego manifestu. Przed gmachem zgromadzili się sympatycy kontrowersyjnego sędziego.
- „Chciałbym podziękować wszystkim za wsparcie. Przypominam, że obywatele bronią wolnych sądów od 7 lat i cały czas stali przy sędziach”
- mówił Tuleya do zgromadzonych.
Mówił też o „systemowym niszczeniu praworządności”, do którego ma dochodzić w Polsce.
- „Pamiętajmy o tym, że ciągle mamy neo-KRS, ciągle mamy ustawy, które uniemożliwiają sędziom wydawanie praworządnych decyzji... Ta walka się nie skończyła, ona trwa. Ale ci wszyscy politycy, którzy niszczą praworządność i próbują ją zawłaszczyć, powinni pamiętać o prawdzie muru. Kilkanaście metrów stąd, na budynku sądu jest napis im władza bardziej zaciska swą pięść, tym mniej się w niej mieści”
- podsumował swoją przemowę.
Następnie sędzia Tuleya wszedł do budynku sądu, gdzie został poinformowany, że zostanie przywrócony do pracy na poprzednich warunkach. Wskazano, że ponownie zacznie orzekać „w najbliższym czasie”.
„Przywróciło mnie do służby coś, co nie jest sądem”
Jeszcze wczoraj, po decyzji Izby Odpowiedzialności Zawodowej, sędzia Tuleya oświadczył, że wciąż stoi na stanowisku, iż izba ta nie jest sądem.
- „Zostałem zawieszony przez coś, co nie jest sądem, i przywróciło mnie do służby coś, co nie jest sądem. Więc czuję się trochę tak, jakbym był przez przeszło dwa lata pogrążony w jakimś śnie. (…) Moje stanowisko się nie zmieniło. Nie jest to sąd i tak naprawdę zasiadają tam osoby, co do których można mieć wątpliwość, czy powinni tam orzekać”
- powiedział.
Tymczasem w przestrzeni publicznej pojawiają się wątpliwości czy sędzia Igor Tuleya może orzekać. W ub. miesiącu „Gazeta Polska” przypomniała, że Bronisław Komorowski i Grzegorz Schetyna w czasie, w którym pełnili obowiązki głowy państwa, wręczyli wiele nominacji sędziowskich i przyjmowali ślubowania powołanych przez siebie sędziów. W grupie w taki sposób powołanych sędziów jest m.in. właśnie Igor Tuleya. „GP” przywołała opinię wiceprezesa TK prof. Mariusza Muszyńskiego, który wskazał, że regulujący kwestię zastępstwa prezydenta RP art. 131 Konstytucji mówi o obowiązkach prezydenta, a nie uprawnieniach organu. Tymczasem to właśnie do nich należy instytucja powoływania sędziów przez prezydenta. W związku z tym eksperci wskazują, że sprawą powinien zająć się Trybunał Konstytucyjny.
