„Putin próbował szybko i potajemnie zamordować Nawalnego trucizną, ale teraz zamordował go powoli i publicznie w więzieniu” – napisał Kasparow w mediach społecznościowych.

Zdaniem urodzonego w Baku szachisty, Nawalny „został zabity za zdemaskowanie Putina i jego mafii jako oszustów i złodziei”.

„Myślami jestem z żoną i dziećmi tego odważnego człowieka” – oznajmił rosyjski polityk ormiańsko-żydowskiego pochodzenia.

„Putin jest zabójcą Nawalnego, nie dajcie się zwieść, ale jest wystarczająco dużo winy, żeby się nim podzielić” – stwierdził Kasparow.

Niedoszły kandydat na prezydenta Rosji z 2008 roku odpowiedzialnością za śmierć Nawalnego obarczył również rosyjski naród, któremu „nie udało się dorównać odwadze Aleksieja, by zakończyć dyktaturę i wojnę Putina”.

Ale zdecydowanie mocniej dostało się od byłego szachowego arcymistrza zachodnim politykom.

„Moja wściekłość i wieczna pogarda wobec zachodnich polityków, którzy otrucie i uwięzienie Nawalnego traktowali jako kolejny punkt negocjacyjny z Putinem, podobnie jak morderstwo innego przyjaciela, Borysa Niemcowa. Wielkie gadki, żadnych działań, wiele krwi na rękach” – napisał Kasparow.

Jego zdaniem, zarówno, jak wcześniej w przypadku Borysa Niemcowa, innych zabójstw politycznych, czy agresji na Ukrainę, Władimira Putina „nie obchodzi” jakakolwiek warstwa retoryczna.

„Interesuje go tylko działanie i nie przestanie zabijać, dopóki nie zostanie zatrzymany” – skonstatował Garri Kasparow.

„Dziesiątki zachodnich przywódców oświadczyło, że staną po stronie Nawalnego, a teraz on nie żyje. I?” – obnażał bierność Zachodu posiadający od dekady również obywatelstwo chorwackie Rosjanin.

„Zachodni politycy wolą, żeby bojownicy opozycji byli męczennikami. Mogą zostawić kwiaty i powiedzieć miłe słowa podczas negocjacji z mordercą, nie kwestionując swojej hipokryzji. Nawalny był wojownikiem i jeśli nie mają zamiaru walczyć, powinni dzisiaj trzymać jego imię z dala od swoich ust” – skonkludował Kasparow.