Odsłonięcia pomnika dokonał sam Kaczyński w asyście przedstawicieli komitetu społecznego budowy monumentu. W ceremonii udział wzięli także wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, wicemarszałek Senatu Marek Pęk, premier Mateusz Morawiecki oraz członkowie rządu, w tym wicepremierzy: minister kultury Piotr Gliński oraz szef MAP Jacek Sasin, a także politycy PiS.
Prezes PiS odniósł się do aktualnej sytuacji na świecie i zaznaczył, że jego brat "także potrafił przewidzieć to, co się działo w Europie i co będzie się działo wokół Polski, co dziś dzieje się na Ukrainie".
"Może właśnie te jego słowa, które – jak sądzę – prawie wszyscy tutaj znają – wywołują taką furię, bo wywoływały" - mówił Jarosław Kaczyński.
"Ktoś tutaj pytał, czy (w Smoleńsku) to była katastrofa, czy zamach. To był zamach, to była zbrodnia tych samych, którzy dzisiaj mordują na Ukrainie" - dodał.
"Bez niego nie mógłby powstać ruch, który w sposób racjonalny, przemyślany, w imię wartości demokratycznych, jak to się dzisiaj mówi — europejskich, ale tych prawdziwych europejskich, kwestionował postkomunizm" - mówił o swoim bracie prezes PiS.
Uroczystość odsłonięcia pomnika została zakłócona przez część mieszkańców Tarnowa, którzy uznali, że to idealna okazja, żeby zaprotestować przeciwko PiS i Jarosławowi Kaczyńskiemu osobiście. W uroczystości nie wzięły udziału także władze Tarnowa.
