Jarosław Kaczyński wskazał na dominującą pozycję USA w NATO. Przyznał jednak, że taki jest układ sił na świecie i Polsce nie pozostaje nic innego niż układ ten zaakceptować.
"NATO jest formacją niezwykle potrzebną, gwarantującą bezpieczeństwo, gwarantującą pokój, ale jednocześnie opartą na zasadzie pewnej jednoznacznej dominacji. Dominacji amerykańskiej" - powiedział.
Zdaniem Kaczyńskiego współpraca w ramach NATO, pomimo pewnych niedogodności, jest jednak dla Polski jednoznacznie korzystna. Prezes PiS wyraził inny pogląd w stosunku do współpracy w ramach Unii Europejskiej, która zmienia się w "państwo federacyjno-konfederacyjne".
Kaczyński przyznał także, iż nie da się wykluczyć, że Rosja zaatakuje także Polskę.
"Chcąc być wobec państwa uczciwym, nie mogę powiedzieć, że na pewno ta wojna się nie rozszerzy. Napad na Ukrainę miał w sobie wiele elementów całkowicie irracjonalnych. Nawet z punktu widzenia rosyjskiego nacjonalisty czy imperialisty. Oni mogli - był taki moment przynajmniej - przejąć Ukrainę także bez wojny, tylko troszkę później. W każdym razie mieli taką szansę. Wynikało to ze wszystkich informacji, którymi dysponowaliśmy. Mogli przynajmniej przywrócić tę sytuację, która miała miejsce przedtem - przynajmniej dla niektórych rządów - że prezydent Ukrainy uznawał prezydenta Rosji za swojego zwierzchnika" - stwierdził.
Wskazał także na rosyjskie starania w kierunku odbudowy Związku Sowieckiego.
Dodał również, że wojna na Ukrainie to w kontekście inflacji decydujący czynnik, a podstawowym celem polskiego rządu w trakcie pandemii była ochrona krajowego rynku pracy.
"To jest inflacja głównie tzw. kosztowa, wynikająca z kosztów produkcji, surowców. Oczywiście, był także czynnik wewnątrz Polski w postaci pomocy covidowej. Ale to był czynnik, który mógłby doprowadzić do inflacji typu 4 proc., 5 proc może. W każdym razie takiej nieporównywalnie mniej odczuwalnej. Bo jak się rzuca 200 mld zł na rynek, to ma pewien efekt inflacyjny. Ale my inaczej nie mogliśmy obronić Polski przed bezrobociem, przed tym największym nieszczęściem, więc zrobiliśmy to. I uważam, że zrobiliśmy dobrze" - powiedział na temat inflacji.
"Plus wojna niedaleko naszych granic, właściwie obok naszej granicy. Nie jest wykluczone, że za jakiś czas, nie tak długi, ona rzeczywiście będzie blisko granicy, bo jeżeli Rosjanie zaatakują z Białorusi zachodnią Ukrainę to będzie już tuż tuż. A taka możliwość w tej chwili także istnieje" - dodał.
