Prezes PiS począwszy co najmniej od 2007 roku regularnie przez następne lata torpedował wszelkie wysiłki płynące zarówno z wewnątrz własnej partii, jak i te zgłaszane w formie projektów obywatelskich, zmierzające do zwiększenia zakresu ochrony życia ludzkiego w Polsce.
Dokładnie 17 lat temu, 13 kwietnia 2007 roku w trakcie sprawowania funkcji premiera przez Jarosława Kaczyńskiego, utrącona została przez władze PiS niepowtarzalna być może szansa na zapisanie w Konstytucji gwarancji ochrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci.
Na znak protestu przeciwko storpedowaniu przez władze partyjne własnego programu w tak fundamentalnej kwestii, jak ochrona życia, z PiS odeszło wówczas środowisko związane z ówczesnym marszałkiem Sejmu Markiem Jurkiem.
Następnie, w czasie 8-letnich rządów PiS systematycznie utrącano lub mrożono w Sejmie kolejne obywatelskie projekty zmierzające do zwiększenia zakresu ochrony życia dzieci poczętych w Polsce. Projekty „Stop Aborcji”, „Zatrzymać aborcję”, czy „Aborcja to morderstwo” były kolejno topione przez władze PiS, pomimo niejednokrotnie rozgoryczeniu bardziej ideowej i wiernej fundamentalnym wartościom chrześcijańskim części obozu PiS.
Wreszcie w październiku 2020 roku Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie stwierdzające oczywisty fakt niezgodności aborcji eugenicznej z polską Konstytucją.
Wczoraj jednak Jarosław Kaczyński po raz pierwszy w tak otwarty i jednoznaczny sposób opowiedział się wbrew temu orzeczeniu za powrotem w Polsce do sytuacji ograniczenia prawa do życia dzieciom chorym poprzez wpisanie tzw. „kompromisu” aborcyjnego w Konstytucji RP - w imię spokoju społecznego.
„Uważam, że gdyby doprowadzić do tego, że gdyby kompromis z 1993 roku został wpisany do Konstytucji, gdyby to było możliwe, choć byłoby to na pewno bardzo trudne, to może uspokoiłoby sytuację” – powiedział Kaczyński dziennikarzom na korytarzu sejmowym.
Jak dodał prezes PiS, by ten powrót do eugenicznego „kompromisu” mógł się udać - „ustawa, która musiałaby to uzupełniać” musiałaby zarazem „doprecyzować warunki” dopuszczalności tejże aborcji eugenicznej.
Jednocześnie szef największej partii opozycyjnej podkreślił, że jest przeciwnikiem organizowania referendum w sprawie aborcji, ponieważ „w sprawach moralnych referenda nie są dobrym rozwiązaniem”.
Jarosław Kaczyński był wczoraj w tej grupie posłów PiS, która nie zagłosowała w Sejmie za odrzuceniem projektu Trzeciej Drogi Szymona Hołowni, postulującego powrót do „kompromisu” aborcyjnego.
Niemal dokładnie 17 lat po storpedowaniu przez szefa PiS ogromnej szansy na zapisanie w Konstytucji RP gwarancji życia „od poczęcia do naturalnej śmierci” oraz wszystkich późniejszych działaniach wymierzonych w kolejne próby zwiększenia zakresu ochrony życia, wczoraj w Sejmie Jarosław Kaczyński bodaj pierwszy raz publicznie w tak jednoznaczny sposób werbalnie opowiedział się po stronie „kompromisu” aborcyjnego czyli de facto aborcji eugenicznej.
W ostatnich latach obowiązywania „kompromisu” eugenicznego, według oficjalnych danych, średnio każdego dnia abortowano w Polsce troje dzieci poczętych. W przygniatającej większości przypadków śmiertelną „winą” tychże dzieci nienarodzonych był fakt, że zdiagnozowano u nich Zespół Downa.
