W ub. tygodniu wiceszef KE Frans Timmermans ogłosił chęć powrotu do krajowej polityki i zapowiedział, że w sierpniu odejdzie z Brukseli. O inne stanowisko ubiega się również wiceszefowa KE Margrethe Vestager, która chce zostać szefem Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Rezygnację złożyła wcześniej unijna komisarz ds. innowacji i badań Mariya Gabriel, która zdecydowała się objąć stanowisko szefa bułgarskiego MSZ.

Politico łączy te odejścia ze stylem zarządzania Komisją przez Ursulę von der Leyen.

- „Podejmowała decyzje za zamkniętymi drzwiami, z niewielką koterią doradców. Komisarze często czuli się wykluczeni, nawet jeśli dana polityka bezpośrednio wpływała na ich zakres kompetencji. (…) Każdy, kto kierował rządem, wie, że trzeba mieć za sobą ludzi – konsultować się, iść na ustępstwa”

- zauważa portal.

Jeden z anonimowych brukselskich urzędników wskazał w rozmowie z portalem, że dla współpracowników niemieckiej polityk problemem jest jej upór.

- „Ona nie ucieleśnia kolegialności. Komisarze o wielu sprawach dowiadują się za pośrednictwem mediów. Ludzie czują, że robi swoje – niekoniecznie źle – ale nie zachęca do dyskusji ani debaty”

- ocenił.