- !!! PL będzie mogła całkowicie odstąpić od relokacji migrantów, płacenia kontrybucji finansowej czy innej pomocy. Pol władze same wywalczyły te zapisy (wraz z krajami Europy Środ-Wsch), ale o tym nie informują. Będzie brana pod uwagę syt. kraju, których przyjął uchodźców z UA – czytamy we wpisie Szymańskiej-Borginon na Twitterze.

Jak się okazuje ostatnia informacja, jaką przekazała korespondentka RMF FM jest sprzeczna z tymi, które przekazywała ona wcześniej.

- Pomimo sprzeciwu Polski i Węgier jest polityczne porozumienie Unii Europejskiej w sprawie paktu azylowo-migracyjnego, który zakłada relokację migrantów. Państwa będą miały trzy możliwości: będą mogły przyjąć migrantów, zapłacić za nieprzyjętych, albo zdecydować się na tak zwaną pomoc operacyjną.

Komisarz ds. wewnętrznych Ylva Johansson o tym, ze relokacja będzie prawem we wszystkich krajach UE (także w Polsce i na Węgrzech) i KE będzie czuwać nad jego implementacją. Szwedzka minister M. Stenegard, że bardzo solidna większość, bo tylko dwa kraje przeciw – można przeczytać we wpisie Borginon z 8 czerwca na Twitterze.

Jak się okazuje kluczowe znaczenie w sprawie zmiany stanowiska przez KE miała mieć przegłosowana ostatnio przez polski Sejm uchwałę przeciwko "przymusowej solidarności" oraz zapowiedź prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego o poparciu partii rządzącej dla rozpisania referendum w tej sprawie.

Sprawę w mediach społecznościowych skomentował znany bloger Paweł Rybicki.

- Przecież to jest manipulacja niegodna „dziennikarki”. Taki „kompromis” KE zaproponowała Czechom. Ale zgoda oznaczałaby zgodę na cały „pakt migracyjny” przyjmowany w pozatraktatowy sposób. A potem KE i TSUE i tak by dopięli swojego – pisze Rybicki.

- Wygląda na to, że w KE mocno się przestraszyli propozycji referendum w Polsce, więc wrzucili do polskojęzycznych mediów bzdurną historyjkę „przecież wszystko załatwione jak Polska chciała”. Tak nie jest. Nawet z tekstu rmf to nie wynika tak naprawdę. To tylko manipulacja - komentuje dalej bloger.