W ciągu niespełna dwóch lat, szef KAS i naczelnik Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego we Wrocławiu wydali 1307 decyzji wyrażających zgodę na zwolnienie środków pieniężnych lub zasobów gospodarczych na łączną kwotę ponad 317 mln euro, co przekłada się na ponad 1,3 mld zł, przy jedynie 64 odmowach. Ministerstwo Finansów udzieliło tych informacji w odpowiedzi dla "Rzeczpospolitej".
Jednakże, czy sankcje faktycznie działają? Były minister finansów, poseł KO, Janusz Cichoń, zauważa, że choć imponująca jest kwota i ilość decyzji, Ministerstwo Finansów powinno podać, jakie dokładnie środki zostały zamrożone i jaki procent zwolnień je objął, aby móc ocenić skuteczność sankcji.
Lista sankcyjna MSWiA obejmuje rosyjskie lub z kapitałem rosyjskim firmy działające w Polsce lub współpracujące z Polską, które są uznawane za podmioty o strategicznym znaczeniu dla Federacji Rosyjskiej lub takie, które zagrażają integralności Ukrainy bądź produkują surowce objęte zakazami. Decyzje o wpisie na listę podejmuje szef MSWiA na wniosek szefów służb – ABW, SKW lub CBA, a uzasadnienia postanowień są jawne i dostępne w Internecie.
Mimo że lista sankcyjna MSWiA zawiera już setki podmiotów i osób fizycznych, resort nie posiada informacji, ile firm lub osób skorzystało ze zwolnień. "Nie prowadzimy sprawozdawczości według ilości podmiotów składających wnioski, lecz według ilości wydanych decyzji" – wyjaśnia Ministerstwo Finansów.
W kontekście ewentualnych konsekwencji dla polskich pracowników, którzy mogliby ucierpieć z powodu braku wypłaty, poseł Cichoń dodaje, że "odmrożenie" środków ma sens.
Resort finansów wyjaśnia, w jakich sytuacjach KAS zgadza się uwolnić środki, mówiąc o złożonych wnioskach dotyczących m.in. umożliwienia wypłaty wynagrodzeń pracownikom, płatności z tytułu podatków, należności na rzecz ZUS czy zobowiązań na rzecz kontrahentów.
W związku z powyższym, pojawia się pytanie, czy sankcje faktycznie przynoszą zamierzony efekt, czy też istnieje potrzeba bardziej szczegółowej oceny ich skuteczności.
