6 lipca 2020 roku w Lesznie odbyła się „Arena Prezydencka” z udziałem kandydata KO na prezydenta Polski Rafała Trzaskowskiego. Przed drugą turą wyborów kandydat Platformy zabiegał o głosy środowisk narodowych. Zależało mu na tym tak bardzo, że wyraził nawet gotowość do wzięcia udziału w Marszu Niepodległości.

- „Ja jasno mówiłem, że jeżeli ten marsz nie będzie polityczny, będą mogły się udać rodziny z dziećmi, to będę się mógł tam udać (...) Jestem absolutnie gotów iść w takim marszu”

- mówił.

Uczestników Marszu nazwał natomiast „uśmiechniętymi patriotami”. Dziś już jednak nie potrzebuje głosów tych patriotów. W czasie konferencji prasowej oświadczył, że Marsz Niepodległości nie powinien być wydarzeniem cyklicznym.

- „Ja uważam, że ten dzień nie powinien być zdominowany przez środowiska narodowe, środowiska, które były wspierane ogromnymi pieniędzmi z budżetu państwa przez PiS”

- zapowiedział.

- „To wiemy, że się na pewno skończy, to jest jasne”

- dodał.

Jeszcze bardziej zszokowała rzekoma liczba uczestników podana przez włodarza stolicy. Trzaskowski przekazał, że było ich około 40 tys. Tymczasem Onet, którego o sympatyzowanie z Ruchem Narodowym oskarżać nie można, liczbę uczestników szacuje na od 70 do 90 tys.