Żona posła Kamińskiego gościła dziś na antenie Telewizji Republika, gdzie opowiedziała o rozmowie, którą przeprowadziła z mężem na temat jego możliwego zatrzymania.

- „Czy my moglibyśmy wreszcie zacząć normalnie żyć? Teraz pójdziesz do więzienia”

- zwróciła się do męża, kiedy marszałek Hołownia podpisał postanowienie ws. wygaszenia jego mandatu.

- „Wiem, ja rozumiem, ale czasami trzeba ponieść i to”

- odpowiedział.

Jak relacjonowała, dalej zapytała go, w imię czego chce to ponieść.

- „Ja jestem winny to ludziom”

- odpowiedział.

Żona stwierdziła w odpowiedzi, że „ludzie tego nie docenią”.

- „Jestem to winny, mam zobowiązanie wobec tych ludzi, którzy zginęli, oddali krew za ojczyznę. Którzy walczyli w powstaniu listopadowym, styczniowym, warszawskim. Dla tych chłopaków, jak oni by zobaczyli co się stało z naszym kraju... Wujkom, trzem wujkom, którzy zostali zastrzeleni na Dworcu Gdańskim przez Niemców, w 1943 roku, podczas Powstania Warszawskiego”

- doprecyzował Mariusz Kamiński.

W czasie programu Barbara Kamińska postanowiła zwrócić się też bezpośrednio do premiera Donalda Tuska.

- „Panie Donaldzie Tusku, który zrobiłeś wszystko, aby wsadzić mojego męża za kraty... Oświadczam tobie niniejszym, że może i wsadziłeś go za kraty, ale nigdy, nigdy nie pozbawisz go wolności. Bo on nawet tam, będąc za kratami jest wolnym człowiekiem. Bo on wie, co to jest wolność”

- powiedziała.