Sąd Okręgowy Warszawa-Praga skazał Michała Wiśniewskiego na 1,5 roku pozbawienia wolności oraz grzywnę w wysokości 80 tys. zł. Wokalista ma też pokryć koszty procesowe. Chodzi o zaciągniętą przez Wiśniewskiego w 2016 roku pożyczkę na 2,8 mln zł. Muzyk miał przedstawić nieprawdziwe dokumenty dot. dochodów, co doprowadziło SKOK Wołomin do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.
Artysta wydał oświadczenie, w którym zapewnia o swojej niewinności.
- „Proszę państwa, jestem niewinny. Większość moich planów runęła, nie wiem, co będzie dalej. Myślę, że najlepszym lekarstwem jest czas, żeby to przetrawić. Jedno, co jest pewne – zarówno ja, jak i moja rodzina jesteśmy po tej samej stronie”
- mówi na opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu.
- „Ten wyrok jest okropny, straszny. Ale z godnością zniosę odsiadkę, jeżeli będzie taka potrzeba, bo odsiadka za niewinność to trochę jak prześladowanie. Chciano nadać SKOK-owi Wołomin i całej aferze twarz, no to nadano. Ja nazywam się Michał Wiśniewski i jestem niewinny. I co, po aferze? Nie sądzę”
- dodał.
