Minister obrony narodowej Federacji Rosyjskiej Siergiej Szojgu przekazał następnie, że dekret Putina o mobilizacji dotyczy 300 tys. mężczyzn, ale – jak podają liczne źródła – powołany może zostać każdy. Co więcej, wielu ekspertów wątpi, że rosyjskie dowództwo będzie w stanie taką ilość rezerwistów wcielić.

Do sprawy mobilizacji komentując decyzje Putina odniósł się John Kirby.

To zdecydowanie znak, że walczy, a wiemy, że rosyjskie wojsko poniosło dziesiątki tysięcy ofiar. Ma duże problemy w spójności jednostek oraz w dowodzeniu i kontroli na polu bitwy – powiedział.

Podkreślił też, że dla Putina na obecnym poziomie zdecydowanie nierozwiązywalny jest czynnik ludzki.

Kirby podkreślił także, że groźby Putina dotyczące użycia broni jądrowej traktowane są przez władze USA poważnie.

To nieodpowiedzialna retoryka, ale nie jest ona nietypowa biorąc pod uwagę to, jak wypowiadał się przez ostatnie siedem miesięcy – stwierdził.

- Monitorujemy najlepiej jak potrafimy ich strategiczną postawę, żeby w razie potrzeby zmienić naszą – dodał, ostrzegając przy tym, że ewentualne użycie broni jądrowej przez Rosję będzie niosło ze sobą „poważne konsekwencje”.