Kaczyński przyznał, że to on sam powiedział ministrowi Naimskiemu, że „nie nadaje się do współpracy i wszystko blokuje”. Opinię tę przytoczył wcześniej w mediach społecznościowych tuż po złożonej dymisji sam Naimski, nie wskazując jednak z czyich ust usłyszał te słowa.
Niemniej szef partii rządzącej podkreślił: „Piotra Naimskiego bardzo sobie cenię i uważam za człowieka odpowiedzialnego, o pięknym życiorysie, niezależnego, który mocno przysłużył się Polsce”.
Oznajmił jednocześnie, że jednym z powodów dymisji pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej był jego sprzeciw wobec fuzji Orlenu z Lotosem.
Były wicepremier w rządzie Mateusza Morawieckiego wskazał, że Naimski „miał tendencję do tego, by różne rzeczy w energetyce blokować”.
„Wyłożył mi koncepcję” – powiedział o byłym już ministrze prezes PiS – „którą uznałem za zbyt anachroniczną. Nie było to tylko moje przekonanie”.
„Doszedłem do wniosku, że w tej chwili ta współpraca się na dziś urywa. Ale choć wiem, ze Piotr w tej chwili to wyklucza, to jeśli będzie chciał robić inne rzeczy w ramach naszego obozu, rządu - to będzie miał tę możliwość” – stwierdził Jarosław Kaczyński.
Szef partii rządzącej przekonywał też, że to „nie było tak, że prezes zwolnił ministra”, gdyż „od tego jest premier”. Jednak, jak zauważył Kaczyński „żaden premier nie może być oderwany od partii, to naturalne w każdej zdrowej demokracji”.
Podsumowując aspekt swego spotkania z Piotrem Naimskim przed jego dymisją, prezes PiS oświadczył: „Nasza rozmowa miała charakter rozmowy koleżeńskiej - ludzi, którzy się bardzo długo znają i przez lata szli wspólną drogą, a przynajmniej równoległą. Uznałem, że rzeczą oczywistą jest taka rozmowa - czułbym się bardzo źle, gdybym z Piotrem nie porozmawiał na ten temat. A że do tego musiało dojść? Taka po prostu bywa polityka”.
