Lider Zjednoczonej Prawicy udzielił wywiadu tygodnikowi „Sieci”. W rozmowie z Michałem i Jackiem Karnowskimi polityk przyznał, że druga w tym roku wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych w Polsce jest wyrazem docenienia polskich wysiłków podjętych po rosyjskiej napaści na Ukrainę.
- „Bardzo liczę, że przyniesie ona maksymalnie konkretne deklaracje dalszego zaangażowania USA i innych państw w pomoc walczącej Ukrainie, bo prezydent Joe Biden spotka się w Warszawie z liderami tzw. Bukaresztańskiej Dziewiątki”
- powiedział.
Prezes PiS wskazał na mobilizację kolejnych sił przez Kreml podkreślając, że Zachód musi wyrównać siły wysyłając na Ukrainę kolejny sprzęt.
Jarosław Kaczyński był też pytany o wciąż obecny opór niektórych sił w Europie przed przekazywaniem broni Ukrainie. W tym kontekście podkreślił, że wciąż są liderzy, którzy chcieliby wrócić do stanu sprzed wojny i prowadzonych wówczas z Moskwą interesów.
- „Na rosyjskim tanim gazie niemiecka gospodarka naprawdę dużo korzystała, dawało jej to ważną przewagę. W tle jest jeszcze większy plan – powrotu do polityki bismarckowskiej, czyli Europy podporządkowanej Niemcom, które rządzą w sojuszu z Rosją. Dziś wydaje się to walić, ale jak widać – nie wszyscy z tego zrezygnowali”
- stwierdził.
