Janusz Palikot usłyszał na początku października zarzuty dot. oszustwa pięciu tysięcy osób na kwotę 70 mln zł. Śledztwo wszczęto po zawiadomieniu Komisji Nadzoru Finansowego. Do instytucji tej zwróciły się osoby, które zainwestowały w alkoholowy biznes Palikota, a później nie odzyskały pieniędzy. Były polityk nie przyznaje się do winy. Po dwóch miesiącach spędzonych w areszcie wyszedł na wolność po wpłaceniu 2 mln zł kaucji. Teraz w wywiadzie dla „Faktu” opowiedział o swojej obecnej sytuacji.
- „Nie mam konta bankowego, karty kredytowej i nie mam nawet, gdzie mieszkać! Jestem zmuszony przebywać u znajomych. Nie mam dodatkowo z czego żyć. Muszę od początku wszystko sobie poukładać”
- stwierdził.
- „Gdyby nie rodzina, bliscy i znajomi, to nie wiem, jak bym wyszedł z tej sytuacji. Odzyskanie czegoś zajmie lata!”
- dodał.
Były poseł Platformy Obywatelskiej i założyciel Twojego Ruchu ma jednak konkretne plany na przyszłość.
- „Zaczynam spotkania dotyczące mojej książki, którą planuję wydać. Będą to wspomnienia z więzienia. Napisałem w nim ponad 2 tys. stron”
- zdradził.
