Nie rozumiem, czemu Gronkiewicz-Waltz nie miała dzisiaj rano wjazdu ABW, nie rozumiem, dlaczego nie została wyprowadzona w kajdankach albo chociaż nie postawiono jej zarzutów. To jest kpina z prawa” – skomentował Śpiewak.

Zdaniem Jana Śpiewaka „jeśli sąd mówi, że setki nieruchomości zostały wydane przez Hannę Gronkiewicz-Waltz osobom, które były do tego nieuprawnione, to jeżeli tutaj nie będzie kary i zarzutów, to znaczy, że za nic nie da się w Polsce pociągnąć polityka do odpowiedzialności”.

Jak stwierdził przewodniczący stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa za czasów prezydentury Gronkiewicz-Waltz „procedura w Warszawie była prosta”. „Jeśli zgłaszał się spadkobierca nieruchomości, w ratuszu mówiono mu, że łatwo tego nie odzyska i rzucali mu kłody pod nogi. Wtedy zgłaszali się do nich adwokaci czy dziwni ludzie, którzy proponowali odkupienie tych roszczeń za 10 proc. wartości. Wtedy im nieruchomość była przekazywana” – przypomniał Śpiewak.

W poniedziałek Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że nabywcy roszczeń dekretowych, m.in. handlarze roszczeń, nie są stroną postępowania reprywatyzacyjnego i nie nabywają praw do nieruchomości warszawskich, a nieruchomości, których dotyczyły sprawy, powrócą do miasta.