Do kolizji doszło wczoraj około południa. Jan Pietrzak wjechał samochodem najpierw w metalową wiatę, a później budynek przychodni. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał, a kierowca był trzeźwy. 87-letni satyryk zasłabł za kierownicą.
Zdarzenie to sam Jan Pietrzak skomentował w rozmowie z wPolityce.pl.
- „Pojechałem zapisać się do lekarza, zarejestrowałem się w przychodni, ale później wsiadłem do samochodu i niestety miałem rodzaj omdlenia, można to określić jako zasłabnięcie i samochód bez mojej woli pojechał trochę do przodu”
- wyjaśnił
- „Bardzo mi przykro, że tak się zdarzyło, ale niestety te upały czasem na starszych ludzi tak działają. Bardzo przepraszam. Wygląda na to, że to była taka moja incydentalna słabość”
- dodał.
Satyryk podziękował „ludziom z ośrodka zdrowia, by byli bardzo serdeczni i bardzo dobrze się mną zaopiekowali, pomogli mi otrząsnąć się z tego szoku, bo sam byłem zszokowany tym, co się zdarzyło”. Wyjaśnił, że nic mu się nie stało i po badaniach wrócił do domu.
