Sadystycznie zamordowana przez Niemców Erwina Barzychowska była sierotą. Jej opiekunowie byli pracownikami Poczty Polskiej w Gdańsku i mieszkali nad budynkiem poczty. Dziewczynka wraz z opiekunami była w budynku Polskiej Poczty zaatakowanej przez Niemców (niemieckich policjantów, SS manów i żołnierzy wyposażonych w haubice i wozy pancerne) 1 września 1939. By spalić żywcem polskich obrońców, niemieccy strażacy ze straży pożarnej wpompowali do piwnic zbombardowanego budynku Polskiej Poczty (gdzie ukrywali się Polacy) łatwopalną ciecz i podpalili – 4 Polaków spłonęło od razu, 6 innych poparzonych po kilku dniach.

Kiedy Polacy się poddali i wychodzili z białą flagą, Niemcy jednego zastrzelili, a drugiego postrzelili i podpalili. Erwina Barzychowska też została podpalona przez Niemców. Jej poparzona opiekunka była przez Niemców torturowana i robiono jej zdjęcia, jak poparzona trzyma karabin. 38 Polaków obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku, po tym, jak się poddali, było przez Niemców torturowanych, skazanych przed sądem na śmierć, i zastrzelonych. Inni polscy pocztowcy, którzy nie wzięli udziału w obronie, byli wysłani przez Niemców do niemieckich obozów koncentracyjnych, w których byli mordowani.

W ramach niemieckiej praworządności, jak setki innych niemieckich zbrodniarzy, odpowiedzialni za zbrodnie na polskich obrońcach Poczty Polskiej w Gdańsku niemieccy zbrodniarze nie ponieśli kary. Tak jak setki tysięcy innych niemieckich zbrodniarzy zrobili kariery w RFN. Dr Hans Werner Giesecke został dyrektorem Sądu Krajowego we Frankfurcie nad Menem, a dr Kurt Bode Hanzeatyckiego Wyższego Sądu Krajowego w Berlinie. Niemieckie sądy do 1998 roku odmawiały rehabilitacji zamordowanych przez Niemców obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku. Ofiarom przyznano groszowe odszkodowania w wysokości od 5.000 do 10.000 marek.

Erwina Barzychowska była jedną z prawie dwu milionów polskich dzieci zamordowanych przez Niemców podczas II wojny światowej. Niemcy podczas wojny wywozili porwane polskie dzieci do germanizacji, mordowali polskie dzieci w niemieckich obozach koncentracyjnych, doprowadzali do śmierci w transportach polskich dzieci deportowanych z polskich ziem zachodnich, śmierci z głodu, zimna i od chorób w obozach przejściowych.

Niemiecki okupant prowadził planową politykę depopulacji narodu polskiego. Jednym z przejawów niemieckiej zbrodniczej polityki były o wiele mniejsze racje żywnościowe dla polskich dzieci niż dla dzieci niemieckich. Do 3 roku życia polskie dzieci miały prawo do 1/3 przydziału żywności, jaki otrzymywały dzieci niemieckie w tym samym wieku. Powyżej 3 lat polskie dzieci miały prawo do ¼ przydziału jakie miały niemieckie dzieci. Konsekwencją niedożywienia było to, że polskie dzieci zapadały na liczne choroby, te, którym udało się przeżyć niemiecką okupację, miały trwale pogorszony stan zdrowia.

By wyniszczyć organizmy polskich dzieci, Niemcy zmuszali polskie dzieci od 6 roku życia do pracy niewolniczej. Zmuszane przez Niemców do niewolniczej pracy nawet po 14 godzin dziennie polskie „dzieci były głodzone, dręczone, poddawane karom cielesnym". Dzieci musiały pracować jak dorośli. Praca, głód i kary fizyczne wyniszczyły ich organizmy. Nienadające się do pracy dzieci były wywożone do niemieckich obozów koncentracyjnych, gdzie Niemcy je mordowali.

Na terenach włączonych do Rzeszy Niemcy zmusili do pracy niewolniczej 100.000 polskich dzieci. Koncern Kruppa wykorzystywał niewolnicza prace dzieci od lat 11 (a pod koniec wojny nawet od 6 lat). Dzieci musiały pracować po 14 godzin dziennie. Niemcy zmuszali polskie dzieci do pracy w fabrykach i w rolnictwie. Za wszelkie przejawy nieposłuszeństwa wysyłane były do niemieckich obozów koncentracyjnych. Niemieccy pracodawcy, w tym i niemieccy rolnicy, polskie dzieci zmuszane do niewolniczej pracy traktowali w sposób bestialski.

Zmuszane przez Niemców do niewolniczej pracy polskie dzieci spały w pomieszczeniach gospodarczych, pełnych insektów, nie ogrzewanych, bez łóżek. Zmuszane do niewolniczej pracy dla Niemców polskie dzieci były głodzone, cierpiały zimno pozbawione ciepłych ubrań. „Katorżnicza praca, głodowe racje żywnościowe, brak podstawowych warunków higienicznych ciężkie kary fizyczne, sprawiały, że szerzyły się ciężkie choroby zakaźne" wśród polskich dzieci. Niemcy uniemożliwili też polskim dzieciom możność dbania o higienę. Choroby i głód doprowadzały często polskie dzieci do zgonów.

Do niemieckich obozów koncentracyjnych dla polskich dzieci trafiały dzieci rodziców wysłanych do obozów oraz dzieci ukarane przez Niemców. Polskie dzieci uwięzione w obozach były przez Niemców zmuszane do niewolniczej 12-godzinnej dziennie pracy, głodzone, bite i zastraszane. Kilkuletnie dzieci w takich obozach były karane np. wielogodzinnym leżeniem w kałuży na placu apelowym w środku zimy, bite tak sadystycznie, że często z powodu odniesionych obrażeń umierały.

Podczas wojny Niemcy zabili 6 milionów Polaków, w tym 1,8 miliona dzieci do lat 15. Te dzieci, które przeżyły niemiecką okupację, często były fizycznie i psychicznie okaleczone. Niemcy posłali też do zniemczenia ponad 200.000 polskich dzieci, po wojnie do Polski wróciło 30.000.

Podczas II wojny polskie dzieci padły też ofiarą zaplanowanej i realizowanej od pierwszych dni wojny akcji germanizacji polski dzieci odebranych rodzicom. Najpierw Niemcy germanizowali polskie dzieci do lat 8, potem do 12 roku życia. W celu germanizacji polskie dzieci do lat 6 Niemcy umieszczali w niemieckich rodzinach, dzieci starsze od 6 do 12 lat, w ośrodkach np. Lebensborn. Dzieci powyżej 12 lat trafiały do ośrodków Hitlerjugend albo Bund Deutsche Mandel. Dzieci poddawane były selekcji. Te, które miały nordyckie cechy rasowe odbierano rodzicom. Fałszowano ich dane i życiorysy. Dzieci umieszczano u rodzin lub w ośrodkach, w Niemczech lub krajach okupowanych przez Niemców.

Polskie dzieci były przez Niemców porywane od polskich rodzin. Zarówno na ziemiach polskich wcielonych do Rzeszy, jak i na tych, które weszły w skład Generalnego Gubernatorstwa. Niemcy polskie dzieci zabierali z rodzin, sierocińców, szkół, ośrodków przejściowych dla wysiedlanych. Nieco starsze dzieci, zwłaszcza dziewczynki porywali Niemcy w czasie łapanek. Rodzice porwanych dzieci byli przez Niemców mordowani lub wysyłani na śmierć do obozów koncentracyjnych.

Większość z 200.000 porwanych przez Niemców polskich dzieci nie wróciła do Polski. Po wojnie „Niemcy bardzo utrudniali ich powrót do Polski, mnożyli rozmaite przeszkody, fałszowali dokumenty. W rezultacie większość dzieci po wojnie pozostała w Niemczech i obecnie uważa się za Niemców". Także i w wypadku tej zbrodni niemieccy zbrodniarze pozostali bezkarni, a ofiary nie dostały odszkodowań (ich przyznania odmawiały niemieckie sądy w 2018 roku). Niemieccy politycy (np. Wolfgang Schäuble były niemiecki minister spraw wewnętrznych, finansów i przewodniczący niemieckiego parlamentu) uznawali, że ofiarom nie należą się odszkodowania, bo możliwość mieszkania w Niemczech była lepsza niż bycie Polakiem.

Więcej o cierpieniach polskich dzieci ze strony wrogów Polski i Polaków na przestrzeni wieków można przeczytać, w wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk pracy „Najmłodsi bohaterowie. Historia polskich dzieci X — XXI w. Opowieści o walce i cierpieniu" autorstwa Wojciecha Polaka, Sylwi Galij-Skarbińskiej, księdza Michała Damazyna.