Jak podaje polityk, „Kongo jest źródłem ok. 70 proc. światowych dostaw kobaltu. Aby wyprodukować akumulator do samochodu elektrycznego potrzeba ok. 4 kg tego surowca, czyli ponad 400 razy tyle, ile potrzeba do wyprodukowania baterii do komórki”.

- Czym kosztem świat przechodzi na energię odnawialną? - pyta europosłe.

- „Wzrost zapotrzebowania na kobalt to więcej dzieci w kopalniach. Ile kongijskich dzieci potrzeba, żeby zaspokoić unijny rynek do 2035 roku, po wprowadzeniu zakazu sprzedaży samochodów spalinowych? Pomyśleliście? Tak wygląda zielona energia w praktyce” – alarmuje polski europoseł.

Jak przypomina portal wPolityce.pl, „Rada UE przyjęła przepisy, które określają m.in. następujące cele: redukcja emisji CO2 o 55 proc. dla nowych samochodów osobowych i o 50 proc. dla nowych samochodów dostawczych w latach 2030-2034 w porównaniu z poziomami z 2021 r.; 100 proc. redukcji emisji CO2 zarówno dla nowych samochodów osobowych, jak i dostawczych od 2035 roku”.

Te przepisy oznaczają zakaz rejestracji nowych samochodów z silnikiem spalinowym od 2035 roku. Wyjątkiem mają w tej sytuacji być paliwa syntetyczne, tzw. e-paliwa, które zostały dopisane do listy pod naciskiem Niemiec. Jak to uzasadniali politycy Berlina? Ponoć stosowanie neutralnych dla klimatu e-paliw ma umożliwić „dalsze korzystanie z silników spalinowych”.

Europoseł zwrócił też uwagę na słowa Grety Thunberg, która „krzyczała do polityków podczas szczytu klimatycznego, że ukradli jej marzenia i dzieciństwo”. Zapytał ją o to, co „mają powiedzieć niewolniczo pracujące dzieci, wydobywające kobalt gołymi rękami za dolara dziennie?”

Tak zwana „zielona energia” – słyszymy dalej – jest realizowana „rękami 40 tys. dzieci, które kopią kobalt 12 godzin dziennie”, które „nie mają ferii, weekendów czy czasu wolnego, tak jak my”.

- Do kopalni wysyłane są nawet siedmiolatki i ośmiolatki. Zdarza się, że spędzają w tunelach nawet całą dobę. W kongijskich kopalniach rzemieślniczych co roku ginie około 100 osób. To dane z raportu UNICEF i Amnesty International, na które tak często powołują się europejscy komisarze, ale o tym oczywiście zapominają — stwierdza Patryk Jaki.

- Czy wiecie, że wydobycie kobaltu jest bardzo szkodliwe dla dróg oddechowych i skóry, ale też ziemi w pobliżu kopalni? Cieki wodne są zanieczyszczone, a pracownicy są zmuszani do codziennego dotykania i wdychania toksycznego pyłu. I co? Tu już unijnym komisarzom nie przeszkadzają zanieczyszczenia? Czy wiecie, że rzemieślnicze i niskoprzemysłowe kopalnie zatrudniają ok. 12 mln osób, czyli ponad 13 proc. populacji kraju? Czy wiecie, że w 2020 roku naukowcy z amerykańskiego Centrum Kontroli Chorób powiązali również wysoki poziom zanieczyszczenia środowiska z wadami rozwojowymi płodów? Dzieci górników z kopalni kobaltu częściej rodzą się z rozszczepieniem podniebienia, kręgosłupa czy wadami kończyn — uzasadnia dalej polityk.

- „Kiedy Greta marzy o ekoświecie wypełnionym elektrycznymi samochodami, kongijskie dzieci kopią kobalt pod ziemią, ryzykując życiem i marzą o tym, aby pójść normalnie do szkoły” – stwierdza.

Kolejnym zagrożeniem jest wzrost zapotrzebowania na pojazdy elektryczne, ponieważ eksperci z Międzynarodowego Funduszu Walutowego „przewidywali, że do 2025 roku światowa sprzedaż pojazdów napędzanych zieloną energią wzrośnie do 10 mln rocznie”, a stało się to już w 2020 roku.

- Wzrost zapotrzebowania na kobalt to więcej dzieci w kopalniach. Ile kongijskich dzieci potrzeba, żeby zaspokoić unijny rynek do 2035 roku, po wprowadzeniu zakazu sprzedaży samochodów spalinowych? Pomyśleliście? - pyta europoseł.

- Tak wygląda zielona energia w praktyce. Miejcie te obrazy przed oczami, kiedy kolejny raz usłyszycie tych unijnych hipokrytów, wmawiającym wam, że ratują świat. Nie ratują. Próbują wydrzeć jeszcze więcej waszych pieniędzy i robią to dłońmi tych kilkudziesięciu tysięcy kongijskich dzieci niewolniczo pracujących w kopalniach w XXI wieku - stwierdza kończąc swoje nagranie europoseł PiS Patryk Jaki.