„List prof. Nowaka jest relatywizowany w otoczeniu prezesa Kaczyńskiego”- powiedział na antenie Programu 3 Polskiego Radia Ardanowski.

Były szef resortu rolnictwa podkreślił, że bardzo ceni prof. Nowaka i uważa go za „jednego z najwybitniejszych żyjących, polskich intelektualistów i historyków”.

„Jeśli w PiS nie będzie odwagi, by zmierzyć się z diagnozami postawionymi przez prof. Nowaka i nie zostaną one przeanalizowane to partia ta po prostu nie będzie w stanie wrócić na pozycje, które pozwoliłyby jej w przyszłości znowu walczyć o władzę” – mówił Jan Krzysztof Ardanowski.

Poseł PiS jest przekonany, że „otoczenie Kaczyńskiego i on sam powinni wziąć pod uwagę głos prof. Nowaka”.

„Niestety obserwujemy w PiS próbę wyparcia ze świadomości przegranych wyborów na zasadzie - nie wracajmy do tego. Tylko, że jeśli nie wrócimy do tego to wielu zwolenników PiS nie obdarzy nas ponownie swoim zaufaniem” – przekonywał Ardanowski.

Jednocześnie polityk ten stwierdził, że kwestie personalne, dotyczącego tego, kto konkretnie miałby zostać następcą prezesa Kaczyńskiego to już sprawa dalsza. Prof. Nowak w swym tekście jako potencjalnych następców Kaczyńskiego wskazał prof. Przemysława Czarnka lub eurodeputowanego Patryka Jakiego.

„Dyskusja nad tym jest absolutnie niezbędna jeśli PiS ma przetrwać jako reprezentacja polskiego nurtu konserwatywnego. A tej dyskusji nie ma” – oznajmił Jan Krzysztof Ardanowski.

Jednocześnie były minister rolnictwa ubolewał, że podczas jesiennej kampanii wyborczej do parlamentu PiS wspierało finansowo „tylko kandydatów z najwyższych miejsc”, podczas gdy pozostali „tyrali za swoje” i to raczej „oni wspierali PiS aniżeli odwrotnie”.

Zdaniem Ardanowskiego poważnym błędem największej obecnie partii opozycyjnej jest również to, że, jak tłumaczył poseł PiS: „Nie wyciągamy wniosków z agresywnych zachowań w czasie kampanii wyborczej”.