Do erupcji doszło w południowo-zachodniej części wyspy. Szczelina erupcyjna otwarła się na półwyspie Reykjanes pomiędzy Stora Skogfell i Hagafell. Islandzka policja ogłosiła już w związku z tym stan wyjątkowy.
W pobliżu nadmorskiej gminy Grindavik zaobserwować można było czerwoną łunę na nocnym niebie. Do erupcji doszło zaledwie 40 km od stolicy kraju i jego największego miasta – Reykjaviku.
W związku z erupcją natychmiast ewakuowano Błękitną Lagunę – będący ogromną atrakcją turystyczną obszar, na którym występują naturalnie gorące źródła. Wybuch wulkanu nie spowodował jakiegokolwiek zagrożenia dla ludzi.
Ze wstępnych analiz wynika jednak, że wybuch był jednym z najsilniejszych w tym regionie, zaś powstała szczelina ma około 3 km długości.
Islandzkie Biuro Meteorologiczne poinformowało jednak, że lawa w dalszym ciągu płynie w kierunku południowym i południowo-wschodnim. Jej prędkość wynosi około 1 km na godzinę.
Należy liczyć się z tym, że dotrze do morza. Część lawy płynie również w kierunku barier ochronnych dla nadmorskiego miasta Grindavik, które zostało ewakuowane w listopadzie minionego roku. Bariery są w odległości tylko 200 metrów od miasta.
Grindavik znajduje się na półwyspie Reykjanes, około 55 km od Reykjaviku. Od połowy grudnia minionego roku w okolicy Grindaviku doszło już do czterech eksplozji. Miasteczko zostało ewakuowane już 11 listopada. Mieszkańcy mogli wrócić do swoich domów dopiero 19 lutego. Ze względu na utrzymujące się zagrożenie wulkaniczne tylko nieliczni zdecydowali się na powrót. W trakcie grudniowych erupcji lawa dotarła do kilku zabudowań.
Nie jest przy tym jasna przyszłość Grindaviku. Władze islandzkie złożyły już mieszkańcom miasteczka ofertę sprzedaży domów jednej z firm państwowych.
The lava is over the road now. You can see how fast it’s flowing 👀#Iceland #Grindavik pic.twitter.com/bLnb9NSZdH
— Volcaholic 🌋 (@volcaholic1) March 17, 2024
