Pod koniec listopada w Dublinie doszło do protestów po tym, jak imigrant z Algierii zaatakował nożem pięć osób, w tym troje dzieci. Demonstracje przerodziły się w zamieszki, doszło do starć z policją, o których sprowokowanie media głównego nurtu oskarżyły „skrajną prawicę”. W reakcji na te wydarzenia irlandzki rząd zapowiedział przygotowanie ustawy „O podżeganiu do przemocy lub nienawiści”.
Ustawie przyjrzeli się dziennikarze „The Daily Telegraph”, którzy oceniają, iż będzie to wyjątkowo drakońskie prawo. Za posiadanie materiałów uznanych za „podżegające do nienawiści” z uwagi na pochodzenie, płeć lub orientację seksualną sąd będzie mógł wymierzyć karę nawet dwóch lat pozbawienia wolności. Dziennik porównuje te przepisy do prawa obowiązującego w Związku Sowieckim, gdzie również wsadzano do więzień za posiadanie nielegalnej literatury.
- „Ograniczamy wolność, ale robimy to dla dobra wspólnego”
- tłumaczy Pauline O’Reilly z Zielonych.
Tymczasem w Polsce nad ustawą dot. „mowy nienawiści” wobec społeczności LGBT pracują przedstawiciele koalicji Donalda Tuska. Poseł KO Barbara Nowacka zapowiedziała we wtorek na antenie Polsat News, że konkretnego projektu można spodziewać się w najbliższych tygodniach.
