Eksperci zapowiadali szczyt inflacji na przełomie sierpnia i września. Ceny jednak wciąż szybko rosną. Dlaczego tak się dzieje wyjaśnił w rozmowie z „Super Expressem” szef PFR Paweł Borys.

- „Szczyt inflacji będzie się kształtował przez najbliższe pół roku. Natomiast to, co jest pozytywne, to fakt, że impuls do wzrostu cen wygasa”

- wskazał.

Przypomniał, że eksperci sądzili, iż inflacja wyhamuje dzięki wyhamowaniu cen paliw. Tak się jednak nie stało z uwagi na rosnące ceny żywności. Zaznaczył jednak, że „nie będziemy mieli, na szczęście do czynienia z dalszym znaczącym skokiem inflacji”.

Paweł Borys ocenił, że inflacja w Polsce nie przekroczy 20 proc.

- „Moim zdaniem inflacja obniży się poniżej 10 proc. w drugim półroczu przyszłego roku. Potrzebujemy lekkiego schłodzenia koniunktury, aby presja inflacyjna była mniejsza. Mamy bardzo rozgrzany rynek pracy. Płace prawie nadrabiają inflację. Firmy przekładają to na ceny produktów”

- podkreślił.

Na ścieżkę zrównoważonego rozwoju, zdaniem Borysa, Polska może wrócić już w 2024 roku. Zaznaczył jednak, że warunkiem jest zaniechanie podejmowania kolejnych agresywnych działań przez Rosję.