W piątek po godz. 13 rosyjski myśliwiec Su-35 zbliżył się do samolotu polskiej Straży Granicznej biorącego udział w misji Frontex-u w międzynarodowej przestrzeni powietrznej nad Morzem Czarnym. Jak przekazało Rumuńskie Ministerstwo Obrony, myśliwiec wykonywał agresywne i niebezpieczne manewry, wskutek których załoga polskiego samolotu chwilowo utraciła kontrolę nad maszyną i straciła wysokość. W reakcji na te działania Centrum Operacji Powietrznych NATO w Torrejon powiadomiło dwa myśliwce rumuńskich i dwa myśliwce hiszpańskich sił powietrznych.

- „Załoga, w tym przede wszystkim dwoje pilotów (funkcjonariusz i funkcjonariuszka SG), wykazała się doskonałymi umiejętnościami i dużym opanowaniem, dzięki czemu udało się jej bezpiecznie wylądować”

- przekazała w rozmowie z RMF FM rzeczniczka Straży Granicznej por. Anna Michalska.

Goszcząc na antenie Polsat News zdarzenie komentował rzecznik rządu Piotr Müller, który ocenił, że prawdopodobnie była to „zaplanowana prowokacja ze strony Rosji”.

- „Widzimy, że Rosja ma na celu skupianie międzynarodowej uwagi na tego typu prowokacjach”

- powiedział.

Zaznaczył, że incydent nie zakończył się tragedią dzięki „odpowiednim działaniom” polskiej załogi.