Nagranie opublikowali dziennikarze Telewizji Republika. Kołodziejczak na upublicznionym fragmencie mówi między innymi:
„Ludzie, którzy przychodzą, czyli rolnicy, to wam powiem, mają najwięcej wątpliwości na badaniach. Bo się zastanawiają. A dopiero jak ludzie z miasta zaczną mówić, że Kołodziejczak, ludzie z AGROUNII, bo wiadomo, że mnie znają z imienia i nazwiska, to jest wielka wartość i załatwiają ważne sprawy”.
Dalej mówi do działaczy, że dopiero w tym momencie ludzie z miasta zaczynają mówić, że to jest dobre „a my sami to się boimy”. Dalej dodał:
„I idziemy, ja widzę to często, jak idziemy w Polskę. Idziemy do tych ludzi gorszych od siebie zamiast do tych lepszych, bo myślimy, że Ci lepsi myślą o nas gorzej. To jest duży błąd".
Dodawał, że to nie może być tylko jego praca, ale wszystkich. Stwierdza też, że Porozumienie było potrzebne po to, by ludziom na wsi „pokazać, że przyprowadzamy kogoś z miasta”.
Na tym jednak nie koniec. W kolejnym z ujawnionych przez Telewizję Republika fragmencie nagrania żalił się między innymi, że:
„[…] jak jeździłem z Julkiem i braliśmy jeden pokój, i dwa łóżka oddzielne, to mi mówili, że może jesteśmy pedały. Z facetem źle. Z kobietą źle. To ja już nie wiem jak dobrze?”.
Ujawniono też umowę, jaką Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii, miał podpisać z Michałem Kołodziejczakiem – osobą fizyczną. Dziennikarz Piotr Nisztor zapowiedział też, że niebawem ujawnione zostaną informacje na temat finansowania AgroUnii.
