Z kolei John Nolte z portalu „Breitbart” napisał: „To rzecz z III świata. To takie zachowanie, jakiego można by się spodziewać po talibach, faszystach takich jak Stalin, Hitler i Mussolini – a nie po kimś, kto powinien być oświeconym członkiem cywilizacji zachodniej. W jaki sposób w ciągu zaledwie kilku dziesięcioleci nowożytne społeczeństwo przeszło od potępiania palenia książek i cenzury do akceptacji cyfrowego palenia książek i cenzury?”

Jak podaje Nolte, „nieocenzurowana, niezdewastowana kolekcja doniosłych dzieł Roalda Dahla znajduje się na drugim miejscu listy sprzedaży” w dziale książek dla dzieci Amazon. Przyczyną jest podana najpierw przez „Daily Telegraph” informacja, że wydawca Puffin Books, oddział Penguin Random House, dokonał „redakcji” i „korekty” nowych edycji książek Roalda Dahla.

W opowieściach Dahla zmieniono fragmenty, które odnosiły się do wagi, zdrowia psychicznego, płci i rasy. Na przykład Augustus Gloop z powieści Charlie i fabryka czekolady, która została dwukrotnie przeniesiona na ekran, nie jest już „enormously fat” (niezmiernie gruby), ale po prostu „enormous” (olbrzymi). Z kolei w nowym wydaniu Wiedźm jedna z bohaterek, która udaje zwykłą kobietę, już nie będzie pracować jako „cashier in a supermarket or typing letters for a businessman” (kasjerka w supermarkecie lub pisząca na maszynie listy dla biznesmena), ale jako „top scientist or running business” (wybitny naukowiec lub prowadząca biznes).

Te i inne absurdalne zmiany, jakie wprowadzono w książkach Dahla, The Roald Dahl Story Company, która kontroluje prawa autorskie i współpracuje z Puffin, usprawiedliwia tym, że celem jest zapewnienie, aby „cudowne historie i postaci Dahla wciąż sprawiały dzisiaj radość wszystkim dzieciom”. Rewizję języka opowieści zaczęto jeszcze w 2020 r., przed zakupem The Roald Dahl Story Company przez firmę Netflix.

Na specyficzne „redagowanie” publikacji Dahla zareagował PEN America, organizacja stowarzyszająca ok. 7.500 pisarzy. „Jeśli podążymy tą drogą, próbując korygować dostrzegalne zniewagi, zamiast pozwolić czytelnikom przyjmować książki i reagować na nie w takiej formie, w jakiej je napisano, ryzykujemy zniekształceniem dzieł wielkich autorów i zaćmieniem podstawowego pryzmatu, jaki literatura oferuje w spojrzeniu na społeczeństwo” – stwierdziła Suzanne Nossel, dyrektor PEN America.