ISW podkreśla, że nieprawdopodobne jest, aby decyzję o zestrzeleniu odrzutowca Prigożyna podjął ktoś w Ministerstwie Obrony bez zgody samego Putina. Przypominają przy tym, że po tzw. „marszu na Moskwę” Kreml przez ostatnie dwa miesiące osłabiał Grupę Wagnera, izolując Prigożyna od najemników. Kiedy wagnerowcy po zmniejszeniu żołdu odchodzili z firmy – wskazują analitycy – Putin mógł uznać, że ponad lojalność wobec przywódcy stawiają pieniądze. To natomiast upewniło go, że zabijając Prigożyna, nie zrobi z niego męczennika w oczach wagnerowców.  

Eksperci oceniają również, że poza samym buntem Grupy Wagnera z czerwca, powodem zabójstwa Prigożyna mogło być również niedotrzymanie przez niego jakiegoś zobowiązania zawartego w porozumieniu po buncie. To może być też sygnał dla Aleksandra Łukaszenki, który negocjował z Prigożynem to porozumienie.

- „Zabójstwo Prigożyna może być sygnałem dla Łukaszenki, że jego pole manewru w negocjacjach z Kremlem gwałtownie się kurczy, a także jawną groźbą, by nie sprzeciwiał się dłużej próbom integracji Białorusi i Rosji”

- podkreśla ISW.