Jak zauważa publicysta, „wiele z brutalnych ataków”, jakie przedstawia raport ILGA, popełnili imigranci i osoby wywodzące się ze środowisk muzułmańskich. Europa zaś doświadczyła w ubiegłym roku „cichego kryzysu imigracyjnego”, kiedy „blisko milion osób złożyło wniosek o azyl w całym bloku, sięgając poziomów z 2016 r.” I tej korelacji nie uwzględniono w prezentowanym dokumencie, który twierdzi, że 2022 r. był „najbardziej brutalnym rokiem dla osób LGBTI”. Zamiast tego autorzy winią „powszechną mowę nienawiści polityków, przywódców religijnych, organizacji prawicowych i ekspertów mediów”.

„Widzimy dowód, że wymierzona w LGBTI mowa nienawiści to nie tylko słowa marginalnych liderów czy potencjalnych autokratów, ale rzeczywisty problem z tragicznymi następstwami dla ludzi i społeczności” – twierdzi Evelyne Paradis, szefowa ILGA. Jako przykład raport przytacza ataki na gejowskie bary w Norwegii i na Słowacji.

Raport nie tylko nie uwzględnia związków rzekomego wzrostu przemocy wobec tzw. „osób LGBT” z nagłym napływem imigrantów ubiegających się o azyl w Europie, ale także „w głównej mierze unika omawiania wpływu radykalnego islamu w odniesieniu do zabójstw”, a jednocześnie takie słowa jak „islam czy muzułmanin są jedynie używane mimochodem przy omawianiu innych kwestii”.

Caddle zaznacza, że „takie pominięcia są szczególnie uderzające, kiedy weźmie się pod uwagę, że najbardziej agresywne ataki wymienione w raporcie uwzględniają podejrzanych ze środowisk związanych z wiarą lub imigracją”. Jak przykład publicysta przytacza fakt, że „przynajmniej jeden z dwóch ataków terrorystycznych przytoczonych w raporcie” jest wiązany przez policję z imigrantami z Iranu i Pakistanu i uważa się, że był motywowany radykalnym islamem. Jednak raport tego nie analizuje.

Podobnych incydentów, które mają związki z imigracją i islamem, zdaniem publicysty w raporcie jest więcej, ale te powiązania są w nim konsekwentnie przemilczane. Dokument np. wspomina zabójstwo dwóch mężczyzn w Sligo w Irlandii, ale nie informuje, że aresztowany, który oczekuje procesu, pochodzi z Bliskiego Wschodu. Z kolei w przypadku sprawców morderstwa na „pracowniku transseksualnym” we Francji „zapomniano” nadmienić, że obaj sprawcy są pochodzenia egipskiego. A gdy mowa jest o „atakach na trans kobiety” w Niemczech, milczy się, że były one (oni?) obrażane po arabsku.