Zdominowane przez kwestie klimatyczne i zniechęcanie do jedzenia mięsa wystąpienie Olgi Tokarczuk rozpoczęło tegoroczny Campus Polska Przyszłości, na którego poprzednich edycjach Rafał Trzaskowski zachwalał działania organizacji C40 Cities.

Tokarczuk mówiła o ekologii, przyznając się, że cierpi na „rodzaj depresji klimatycznej”. Wyznała, że zdarza jej się budzić w nocy z myślami o nadciągającej zagładzie klimatycznej, która już „pomrukuje w krajach południa Europy”.

- „Dopóki będziemy hodowali inne żywe istoty na mięso, dopóty będziemy podejrzani sami dla siebie. Zabijanie na mięso to grzech, z którym sobie nie radzimy, (….), może stąd się bierze tyle zła na świecie”

- stwierdziła pisarka.

- „Rozumiem, że są takie odmiany człowieka, które muszą jeść mięso, choć jest udowodnione naukowo, że dzisiaj wcale nie musimy tego robić. W Indiach mieszka 800 mln ludzi, którzy nie jedzą mięsa i właśnie wylądowali na Księżycu, więc widać, że można żyć bez mięsa”

- dodała.

Przekonywała, że kwestie klimatyczne powinny stać się głównym zainteresowaniem ludzkości.

- „Polityk, który nie rozumie kwestii katastrofy klimatycznej nie jest godny zaufania”

- powiedziała.

Na opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu z jej wystąpienia żartuje europoseł Patryk Jaki.

- „Budzicie się czasem w nocy? Olga Tokarczuk nie może spać, bo jak oświadczyła ma depresję klimatyczną. I przekonuje, że to wszystko przez Was, bo jecie mięso, a ona musi potem nocą rozmyślać o nadciągającej katastrofie klimatycznej. I wiecie co? Myli się. To nie przez Was. To jej sumienie. No bo jak ta autorka może spać, skoro sprzedała dwa miliony książek wiedząc, że do produkcji jednej kartki papieru potrzeba 6 litrów wody, a na każdą tonę papieru trzeba uśmiercić aż 17 drzew?”

- mówi polityk.

- „I ona się dziwi, że nie może spać? Jak myślicie, czy Olga Tokarczuk na te wszystkie spotkania autorskie za granicą jeździ rowerem? A może lata samolotem i produkuje CO2? A te pieniądze, które zarobiła na książkach? Przecież to wszystko drukowane na specjalnym papierze na bazie lnu lub bawełny. A przecież dziś samo hasło bawełna to prawie rasizm”

- dodaje.

Zauważa również, że stawiająca na pierwszym miejscu kwestie klimatyczne pisarka pomija sprawy, które rzeczywiście mogą spędzać sen z powiek.

- „Na Campusie Trzaskowskiego jest wiele rzeczy, które powinny spędzać sen z powiek pani Tokarczuk. Na przykład to, że niemiecka fundacja zachęca tam do porzucenia państw narodowych i stworzenia jednego wspólnego państwa Unii Europejskiej pod niemieckim butem. Albo to, że polityk Platformy Obywatelskiej Janusz Lewandowski zapowiedział sprzedaż spółek skarbu państwa, które Zjednoczonej Prawicy udało się odkupić. To są sprawy, przez które można nie spać. Na wszystkie inne problemy i ekowymysły pani Tokarczuk powinien pomóc napar z robaków. Bardzo ekologiczny”

- stwierdził Jaki.

Polityk przywołuje też stwierdzenie Tokarczyk, że „w Indiach mieszka 800 milionów ludzi, którzy nie jedzą mięsa i właśnie wylądowali na Księżycu”.

- „Pomijam oczywiście to, że w Indiach wg Raportu ONZ mieszka miliony, miliony niedożywionych ludzi i dzieci. To przypominam, że Związek Radziecki wcześniej też był na Księżycu. Czy to jednak oznacza, że mamy być jak Rosjanie? Z resztą, jeżeli chodzi o odloty, mieszkańców Indii już dawno wyprzedziła Olga Tokarczuk”

- podsumował.